Rumunia
Nasze podróże,  Rumunia,  Wandrujymy po świecie

Magia rumuńskiej Bukowiny

A mieliśmy spać w aucie....

Nie pamiętam już co nami kierowało, że chcieliśmy te trzy noce spać w aucie, ale chyba do końca tego nie przemyśleliśmy🤔, była już końcówka września i zrobiło się zimno i deszczowo, ogólnie brzydko, szczerze mówiąc. Znaleźliśmy więc na te trzy noce, nocleg w miejscowości Gura Humora. Od razu po uścisku ręki naszej wspaniałej gospodyni Teodory i przekroczeniu progu tej uroczej miejscówki, humor nam się poprawił jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Teodora zdążyła napalić już w piecu i pokazała nam nasze włości.  Byliśmy na kwaterze zupełnie sami i mieliśmy do dyspozycji dwa pokoje, kuchnię z jadalnią i łazienkę. Jeżeli kiedyś chcielibyście zawędrować w te rejony, to bardzo polecamy pokoje u Teodory 👉https://tiny.pl/729bm849m a najlepiej ze śniadaniami, swojskie sery, wędliny i ciepłe mleko ogrzały nam serca i wnętrzności, nabraliśmy więc jeszcze większej ochoty i siły na zwiedzanie Bukowiny, przepięknej rumuńskiej krainy😍.

A co to ta Bukowina?

Ano region, który dzieli się dzisiaj między Rumunię i Ukrainę, jak się domyślacie, na północy Rumuni. Stolicą regionu jest Suczawa a tutejsze pejzaże przywołują na myśl trochę takie Bieszczady, wiadomo pasmo Karpat, to raz, ale też miejsce trochę takie odludne. Chciałoby się tutaj wędrować po górach, ale niestety pogoda nie dopisała🌧️ i mieliśmy w planach pozwiedzać coś innego, coś z czego Bukowina słynie najbardziej, a mianowicie, z malowanych cerkwi. Malowanych nie tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz. My odwiedziliśmy dwie i szczerze powiem, że byliśmy usatysfakcjonowani. Tylko tych wpisanych na listę UNESCO jest osiem, a wszystkich dużo, dużo więcej, nie jesteśmy jednak historykami ani badaczami średniowiecznej architektury sakralnej, jednak przy okazji pobytu w tym regionie, warto sobie wybrać parę i je odwiedzić, nie będziecie żałować. A murowane klasztory z pięknymi cerkwiami, otoczone murami obronnymi powstawały na tych ziemiach pod panowaniem osmańskim. Był to swego rodzaju fortel, gdyż prawo zabraniało budowy zamków i innych militarnych obiektów. Klasztory posiadały jednak mury i wieże a okoliczna ludność mogła się w nich schronić podczas zagrożenia.

Klasztor Voronet

Ten niezwykły budynek wpisany na listę UNESCO powstał w 1488 roku a budowano go zaledwie trzy miesiące i trzy tygodnie. Natomiast w XVI został jeszcze rozbudowany. Pierwsze, co rzuca się tutaj w oczy to wspaniałe freski na zewnątrz świątyni. Utrzymane w łagodnym niebieskim odcieniu nazwanym „błękitem z Voronet”, opowiadają historie biblijne i historię regionu. Oczywiście najbardziej spektakularne jest przedstawienie Sądu Ostatecznego na południowej ścianie, oj bardzo dużo się tu dzieje a wszystko ma swoją symbolikę. Na górze sam Bóg Ojciec, jako sędzia, po jego bokach aniołowie zwijają niebo, bo jest to już koniec, kto ma wejść ten wejdzie, dla innych nie ma już odwrotu. Niżej widzimy Chrystusa z Matką Boską i Janem Chrzcicielem, spod nóg Jezusa wypływa czerwona rzeka lawy, która płynie aż do piekła. Można by opowiadać godzinami o tej jednej scenie a jest ich tutaj bez liku, na każdej ścianie. Przedstawiają sceny z biblii, gdyż jest to tzw. Biblia dla ubogich, ponieważ w średniowieczu ludzie z reguły nie potrafili czytać, tak przedstawione historie z Pisma Świętego zapadały im w pamięć i mogli też przekazywać je innym.  Wnętrze cerkwi także zachwyca kolorami, w przedsionku czyli narteksie w XVI wieku został pochowany sam metropolita mołdawski- Grzegorz. Musicie pamiętać, że te ziemie w średniowieczu należały do państwa mołdawskiego. Naokoło na ścianach przedstawiono męczenników i wszystkie kreatywne metody uśmiercania ludzi, najlepiej powoli przy akompaniamencie zadowolonej gawiedzi. Po dłuższej chwili oglądania tych okropieństw rozbolała mnie głowa i uznałam za ohydny cały rodzaj ludzki. W środku nie wolno robić zdjęć, musicie sami przyjechać to zobaczyć. Całe otoczenie klasztoru bardzo się nam podobało, zadbany ogród i uroczy sklepik z pamiątkami. Wstęp do klasztoru kosztował 10 lei (październik 2025).

Monastyr Humor

Niedaleko naszej miejscówki znajdował się jeszcze jeden ciekawy monastyr, był wprawdzie w remoncie i nie mogliśmy podziwiać go z każdej strony. Monastyr Humor utrzymany jest z kolei w odcieniach czerwieni i chociaż nie zrobił już na nas takiego wrażenia jak Voronet, również warto go odwiedzić będąc w pobliżu. Cerkiew przy klasztorze jest pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy, mamy więc tutaj wiele fresków związanych z Matką Boską, czyli historia od niepokalanego poczęcia aż do zaśnięcia, także drzewo rodowe Jezusa czyli drzewo Jessego. Czy sceny pokazujące cudowne interwencje Matki Bożej na przykład podczas oblężenia Konstantynopola. Te obrazy miały nie tylko przekazywać treści religijne, miały też budować tożsamość narodową w trudnych czasach okupacji osmańskiej. Obok klasztoru znajduje się też nowy kościół.

Muzeum Etnograficzne w Gura Humorului

Kiedy pogoda nie dopisuje i wyjście w góry zwyczajnie odpada, można wybrać się do muzeum.  Muzeum Etnograficzne to świetne miejsce aby poznać kulturę i tradycje mieszkańców Bukowiny. Zapłaciliśmy po 10 lei od osoby, dostaliśmy do ręki pilota i mogliśmy lepiej poznać historię tego regionu. Takie połączenie tradycyjnej wystawy z multimedialnym opisem to dla nas najlepsza forma muzealnej edukacji. Możemy spokojnie, swoim tempem poruszać się od eksponatu do eksponatu. W tutejszym muzeum przedstawiono życie mieszkańców według kalendarza najważniejszych świąt. Poznaliśmy obrzędy związane ze ślubem czy urodzeniem dziecka. Ogólnie można powiedzieć, że dawniej ludzie żyli bliżej siebie, w licznej społeczności wyznającej podobne zasady, nie było tam zbytnio miejsca na indywidualizm czy samorealizację. Każdy w społeczności miał swoje miejsce i zadania z tym miejscem związane. Powiem tak; byłoby mi bardzo ciężko gdybym musiała tak żyć. Dzisiaj myślimy trochę inaczej, ale kiedyś życie w społeczności, choć okupione pewnymi wyrzeczeniami, wydawało się bezpieczne i przewidywalne. No cóż, coś za coś.  Miło jest na chwilę zanurzyć się w przeszłości, ale jeszcze milej wrócić do teraźniejszości.

Polskie akcenty w Bukowinie

W Bukowinie polskich wsi jest więcej, Pojana Mikuli, Nowy Sołoniec, Kaczyka i Plesza, do której pojechaliśmy. Plesza jest jedyną wsią wybudowaną na wzgórzu, mówi się że mieszkańcy przybyli tutaj z terenów objetych powodzią i przezornie usytuowali się na górce. Miejscowi górale to potomkowie dawnych osadników ze Śląska i Małopolski, którzy na przełomie XVIII i XIX wieku dotarli w okolice Czadcy, a stamtąd wyemigrowali na Bukowinę. Jest tu około 70 polskich rodzin, w sercu wsi mały kościół, gdzie odprawiane są msze po polsku, cmentarz a także okazały Dom Polski. Nie zaczepialiśmy mieszkańców, ale słyszeliśmy, że mówią po polsku, tylko się przywitaliśmy i zapytaliśmy ich jak im się tu żyje. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że dobrze, czyli albo to już nie do końca Polacy, albo faktycznie żyje się tu dobrze😉

Twierdza Suczawa

Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy w regionie była Twierdza w Suczawie. Chcieliśmy jeszcze chociaż na dwie noce zostać u Teodory, ale niestety pokoje były już pozajmowane. Bardzo polubiliśmy tę zwykłą dziewczynę za ciepło i energię, która aż ją rozpiera, jest mamą bliźniaków, prowadzi gospodarstwo rolne ze zwierzętami i do tego agroturystykę. Świetna kobieta♥️💪, chcielibyśmy jeszcze wrócić w te strony, może w jakiejś odpowiedniejszej porze roku na górskie wędrówki, tymczasem ruszyliśmy w stronę Suczawy, stolicy regionu, by zobaczyć niezdobytą twierdzę. Zamek w Suczawie powstał w XIV wieku z inicjatywy hospodara mołdawskiego Piotra Muszata. W następnym wieku został rozbudowany do konkretnej twierdzy przez samego Stefana Wielkiego, który wzniósł tutaj potężne fortyfikacje wokół istniejącego już zamku i kaplicy. Zamek nigdy nie został zdobyty poprzez oblężenie a tylko raz został wydany Turkom przez zdradę bojarów. Przewija się też tu historia polskiego króla Jana Olbrachta, który także bez powodzenia oblegał zamek w Suczawie, mało tego, dostał tutaj nieźle w kość, przez co powstało powiedzenie ” Za króla Olbrachta wyginęła szlachta”. W drugiej połowie XVI wieku w wyniku walk wewnętrznych, zamek został spalony a później odbudowany jednak gdy w  1675 doszło do eksplozji materiałów wybuchowych, zamek w Suczawie stał się ruiną i pozostaje nią do dzisiaj. Zachowały się niektóre pomieszczenia, w których możemy oglądać różnego rodzaju eksponaty, jak również interaktywne tablice, które opowiadaja jego historię. Bardzo się nam ta twierdza podobała, jedyne co nam przeszkadzało to okropny ziąb tego dnia, ale tego to już raczej nie można zaplanować. Wstęp do zamku kosztował 20 lei (czyli jakieś 16 zł)

Na koniec tradycyjnie zachęcam Was do aktywności na naszym kanale na YouTube, na fb i instagramie. Każda reakcja pod postami zwiększa nasze zasięgi i pozwala nam dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców. Nie zapomnijcie o nas podczas internetowych zakupów, wszystkie te okienka z reklamami, które wyświetlają się na naszych stronach (allegro, Booking, Obi, Lot, eSky, notino czy GetYourGuide) to bezpieczne linki afiliacyjne, możecie bezpiecznie w nie klikać i robić zakupy, wspieracie w ten sposób naszą podróżniczą działalność. Jest jeszcze coś nowego, last minute.com gdzie można wyłapać fajne oferty last minute i naprawdę sporo zaoszczędzić.  Możecie też postawić nam kawę i nie tylko, z tego linku   https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy   Jest też oczywiście patronite, bezpieczny link, gdzie mozecie zostać naszymi mecenasami i w ten sposób otrzymywać różne specjalne treści i bonusy. https://patronite.pl/InVia-Wandrusy  Dziękujemy, że dotrwaliście do końca, do zobaczenia gdzieś w świecie i do zaś!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *