Astana, stolica pośrodku niczego
Powrót do Azji Centralnej
Po naszym, prawie miesięcznym pobycie w Uzbekistanie, jesienią 2024 roku, jedno wiedzieliśmy na pewno, że wrócimy w te rejony. No i wróciliśmy. Pod koniec maja 2025 wylądowaliśmy szczęśliwie w Astanie, stolicy Kazachstanu. Wiedzieliśmy już czego się spodziewać a spodziewaliśmy się, że Kazachstan jest do Uzbekistanu bardzo podobny, ale czy na pewno? No…nie do końca. Zapraszamy Was zatem na kolejną podróż z przygodami, tym razem po Kazachstanie, dziewiątego co do wielkości na świecie i około 8,5 razy większego od Polski, gdzie ludzi jest zaledwie 20mln a znakomita większość jego powierzchni to stepy. Wracając w te rejony chcieliśmy też zobaczyć Kirgistan, więc podzieliliśmy naszą miesięczną wyprawę na pół i postanowiliśmy dwa tygodnie spędzić w Kazachstanie i tyleż samo w Kirgistanie. Nie planowaliśmy zbyt długo siedzieć w stolicy Kazachstanu, dwie noce po przylocie i jedna noc przed wylotem do Polski, więc nie było za dużo czasu na zwiedzanie Astany, ale miasto bardzo się nam spodobało i chcielibyśmy Was zachęcić do przyjazdu w te niezbyt popularne strony😊.
Pierwsze wrażenia
Po przylocie i dopełnieniu wszystkich formalności na lotnisku, wyszliśmy po prostu na miasto, obładowani jak juczne woły. Mieliśmy dużą torbę, do której włożyliśmy dwa plecaki, ponadto po jednym plecaku, który był bagażem podręcznym i takim małym bagażu osobistym. Od razu z tym wszystkim wtarabaniliśmy się do autobusu numer 12, który przejeżdża praktycznie całe miasto, bo nasz hostel był na północy miasta. Jakież było nasze zdziwienie gdy okazało się, że nie możemy kupić biletu po prostu u kierowcy, trzeba było się zaopatrzyć w kartę (której zdobycie okazało się dosyć skomplikowane) lub aplikację, na razie jednak nie mieliśmy internetu. Czyli wszystko na pałę😅. Na szczęście pewien przypadkowy mężczyzna w autobusie opłacił nam przejazd i dobrze się stało, bo zanim dojechaliśmy do hostelu mieliśmy aż trzy razy kontrolę biletów.
Transport publiczny i internet
Jak już wspomniałam, na początek najlepiej ogarnąć sobie kartę do autobusu, albo aplikację, można też korzystać z Yandex-Go i wezwać sobie taksówkę. Jednak komunikacja miejska w Astanie działa dosyć dobrze, więc postanowiliśmy zakupić sobie i doładować takie karty do autobusu. Nie mogliśmy na początku się dowiedzieć gdzie je kupić, większość ludzi korzysta tu jednak z aplikacji, ale w końcu dowiedzieliśmy się, że trzeba po te karty pojechać aż na dworzec autobusowy, który znajduje się w sąsiedztwie dworca kolejowego Nur-Sultan-1. Na tym dworcu autobusowym można kupić i od razu doładować sobie jakąś ilość przejazdów. Kupiliśmy dwie karty, bo każdy musi mieć swoją i doładowaliśmy na 10 przejazdów każdą, co wyszło nas 4200 tenge czyli niecałe 30zł (maj 2025). Waluta Kazachstanu jest słaba, można liczyć że 1000 tenge to niecałe 7zł. Po zakupieniu kart sprawa z podróżowaniem po mieście była już prosta, acha zapomniałabym o jeszcze jednej aplikacji, bez której nie moglibyśmy raczej podróżować komunikacją publiczną, chodzi o 2GIS gdzie wyszukacie połączenia z konkretnym miejscem na mapie i dowiecie się do jakiego autobusu wsiąść i gdzie wysiąść. Jest jeszcze jeden minus, aplikacja 2GIS to pożeracz baterii, zawsze warto mieć ze sobą kabel i powerbank, można też podładować telefon w autobusie. Jeżeli chodzi o internet to kupiliśmy w sklepiku, ale nie mogliśmy zarejestrować tej karty. Pomagał nam też chłopak w hostelu, ale nie dało się tego zrobić. To jest dosyć skomplikowane w Kazachstanie, trzeba podać też informacje z paszportu. Na szczęście w centrum Astany przy ulicy Republika 8 jest punkt obsługi klienta, gdzie po pobraniu numerka można załatwić takie sprawy. Jak się później okazało, u nas problemem było słowiańskie imię Radosława i to nieszczęsne ” ł „. Stąd rada, nie wpisujcie polskich znaków😉. Od razu w automacie doładowaliśmy sobie ten internet i można już było śmigać. Karta kosztowała 500 tenge a doładowaliśmy sobie za 4000 tenge, co nam w zupełności wystarczyło do końca pobytu w Kazachstanie (około 2tyg).
Na mapie poniżej zaznaczyłam ten dworzec autobusowy. Nazywa się Saparjay Awtovokzali.
Historia miasta pośrodku niczego
Astana, czyli po kazachsku po prostu stolica, wyrasta prosto ze stepów. Miasto jest nieco odosobnionym tworem na północy kraju i też stolicą zostało stosunkowo niedawno, bo w 1998 roku. Ale zacznijmy może od początku, bo Astana tyle razy zmieniała nazwę, że można się pogubić. Na początku była tutaj niewielka osada, którą tubylcy nazywali Akmoła (biała mogiła) a którą Rosjanie przemianowali na Akmolińsk. W 1862 roku osada stała się miastem. W czasach sowieckich było ono radzieckim spichlerzem, wokół którego uprawiano ogromne połacie pszenicy i wtedy nazywało się Celinograd. Po 1992 roku, kiedy Kazachstan odzyskał niepodległość, przywrócono nazwę Akmoła, ale nie na długo. W 1998 zmieniono na Astanę, ponieważ przeniesiono tutaj stolicę miasta z Ałmaty. W latach 2019-2022 nazwę znowu zmieniono na Nur-Sułtan, na cześć ustępującego właśnie prezydenta Nursułtana Nazarbajewa. Teraz miasto znowu nazywa się Astana, ale nie wiadomo na jak długo😅. Astana jest specyficznym miastem, zimnym i wietrznym, wielu ludzi zamieszkało tutaj niejako z przymusu, ponieważ bali się że stracą swoje stanowiska po zmianie stolicy. Miasto wydaje się pustawe i trochę sztuczne, ale nowoczesna zabudowa robi niemałe wrażenie. Oficjalnie przeniesienie stolicy było spowodowane tym, że dawna stolica Ałmaty leży w aktywnej strefie sejsmicznej i ze względów bezpieczeństwa postanowiono najważniejsze instytucje państwowe usytuować daleko od tego niestabilnego terenu. Nieoficjalnie, gdy popatrzycie na mapę Kazachstanu, gdyby nie Astana, to na północy nie byłoby żadnego większego miasta, to tak jakby Polska miała stolicę w Nowym Sączu a na północy same stepy😉. Wyglądało to tak, jakby większość kraju nie była zagospodarowana a tam w Onuclandii, ruscy już pewnie ostrzyli sobie zęby na ten kawał ziemi, więc żeby nie kusić „Wielkiego, ruskiego brata” rozbudowano miasto, mało tego, przeniesiono tam stolicę. Zatem dość już gadania, bierzemy się za zwiedzanie.
#1 Wieża Bajterek
Jest w kulturze wschodu taka legenda o mitycznym ptaku Samruku, który złożył swoje złote jajo w gałęziach topoli i z tego jaja powstało słońce🌞. To właśnie przedstawia wieża widokowa Bajterek. Jest to budowla wybitnie dekoracyjna, 105 metrów wysokości i złota kula o średnicy 22 metrów, można oczywiście wyjechać na górę i popatrzeć na miasto, w środku jest jeszcze jedna „atrakcja”, odbita w złotym bloku ręka byłego prezydenta✋ Nazarbajewa, którą ludzie dotykają chyba na szczęście. Kult jednostki to domena wschodu, dla nas nie było to zbytnio interesujące. Najlepsze jest to, że uwielbiany prezydent, który jest niemal czczony w różnych miejscach w kraju, żyje sobie spokojnie zaszyty gdzieś na peryferiach Kazachstanu i nikt podobno nie wie, gdzie go można znaleźć a Radek myślał, że on umarł🤔, bo czczą go niemal jak świętego😉. Wracając do wieży Bajterek, bilet wstępu to koszt 2000 tenge od osoby (maj 2025) czyli około 14 złotych. Acha i uważajcie co macie w plecaczku, w moim znalazł się scyzoryk🔪 i musiałam oddać przy wejściu, trochę obciach🙈.
#2 Bulwar Nurzhol
Wieża Bajterek, Pałac Prezydencki czyli Ak Orda, czy wspaniały namiot galerii handlowej Chan Szatyr, te wszystkie budynki stoją właśnie przy bulwarze Nurzhol, wystarczy iść przed siebie i po kolei możemy oglądać te wspaniałe dzieła architektury. W Astanie wszystko ma być wielkie, musi błyszczeć i zachwycać. Nie spodziewałam się takiego miasta w Azji Środkowej, oprócz tego przepiękne kwiaty, rzeźby i fontanny. Podobał mi się też budynek KazTransOil, to siedziba kazachskiego potentata w wydobyciu ropy naftowej. Budynek przywodzi na myśl dubajskie hotele, a jest po prostu biurowcem. Bulwar zamyka wspaniała galeria handlowa w kształcie namiotu, w środku wszystko to co jest zwykle w galeriach handlowych plus park rozrywki z dinozaurami i rwąca rzeka z plażą, na którą piasek przywieziono aż z Malediwów, do tego oczywiście palmy i te sprawy. Mnie osobiście takie atrakcje nie interesują, ale jak ktoś lubi to czemu nie?🙃
#3 Expo tu było, ale się skończyło
Już na wieży Bajterek ujrzeliśmy ogromną szklaną kulę i postanowiliśmy tam podreptać. Z góry wydawało się, że to blisko, ale okazało się, że jednak nie. Szliśmy między nowymi budynkami, było ciepło, chciało nam się pić a okolica wydawała się wymarła, tylko wiatr hulał w uliczkach. Po dotarciu do szklanej kuli był oczywiście szyld, że Expo 2017 tu było, ale obiekt i cała infrastruktura przylegająca do kuli była opuszczona i już trochę poniszczona, w środku trwał jakiś remont i nic się więcej nie działo. Wyglądało to tak, jakby miasto nie miało pomysłu co zrobić z tym dziwadłem a szkoda, bo potencjał jest, zwłaszcza że w galerii obok tętniło życie. Często się tak dzieje, że po jakichś dużych imprezach typu igrzyska olimpijskie czy duże targi, infrastruktura po fakcie ulega powolnej destrukcji, ale to niestety świadczy o niegospodarności. Kazachstan jest bogatym krajem, wydobywają około 130 ton złota rocznie, mają gaz i ropę, budują spektakularne budynki, potrafią zadziwić świat. Ale jak się tu żyje ludziom? To jest dla mnie ważne i pewnie w najbliższym czasie będę mogła coś na ten temat powiedzieć. Na razie wszystko na bogato, szklane kule, wypasione namioty i złote jajca😉😍
#4 Wielki Meczet z ogromnym dywanem
Do niedawna był największym meczetem w całej Azji Środkowej, wybudowany z inicjatywy prezydenta Nazarbajewa i oddany do użytku w 2022 roku, może pomieścić aż 235tys. ludzi. Zarówno sam meczet jak i jego 10 hektarowe otoczenie zrobiły na nas ogromne wrażenie, plac z fontannami, miejsca do odpoczynku z betonowymi, ażurowymi parasolami w kształcie kwiatów i park z kwiatami, wszędzie czysto i schludnie. A w meczecie wszystko ogromne, same drzwi ważą półtorej tony i mają 14 metrów, ręcznie tkany ogromny dywan i jeden z największych żyrandoli na świecie ważący 20 ton! Na wejściu kobiety mogą dostać specjalne niebieskie wdzianko, ja miałam swoją arafatkę i normalnie weszłam w jeansach, nikt mnie nie ścigał. Sala do ablucji znajduje się w piwnicy gdzie prowadzą ruchome schody. Wszystko na bogato. W środku, w głównej sali można poleżeć na tym mięciutkim dywanie, atmosfera jest bardzo swobodna i ani przez chwilę nie byliśmy potraktowani jak „niewierni”. A i jeszcze fajna opcja, można wjechać windą na jeden z minaretów, zapłacić trzeba kartą (2000 tenge od osoby) ale widoczek z góry jest lepszy niż z wieży Bajterek no i zauważyliśmy coś naprawdę ciekawego, jakieś rakiety na horyzoncie, dlatego postanowiliśmy pojechać w tamto miejsce, bo nie słyszeliśmy o nim wcześniej.
#5 Narodowe Centrum Kosmiczne
O tym, że Kazachstan jest zainteresowany badaniem kosmosu i maja słynną stację Bajkonur, wiedzieliśmy już od dawna. Nie mieliśmy zamiaru jej zwiedzać ponieważ jest oddalona 1300 km od Astany i tyleż samo albo ciut więcej od Ałmaty, więc ni w ząb nie po drodze. Jednak to co ujrzeliśmy z wierzchołka minaretu w Wielkim Meczecie zaintrygowało nas na tyle, że postanowiliśmy sprawdzić. Okazało się, że w Astanie jest centrum kosmiczne a przed budynkiem makiety rakiet Zenit, Proton i Sojuz w skali 1:1. Dodatkowo można jeszcze zobaczyć prom kosmiczny Buran. Nigdzie nie można tam wejść do środka, tylko po prostu zobaczyć sobie te rakiety i tyle. Nam się podobało, bo my jesteśmy takie „trochę dzieci”🤭. Zawsze to coś innego i naszym zdaniem ciekawego, bo o każdej z tych rakiet można tam trochę przeczytać i dowiedzieć się czegoś nowego.
#6 Ciekawe mosty i Park Centralny
Są miejsca w Astanie, które należy zobaczyć, jak słynny Bulwar Nurzhol czy Wielki Meczet, a są też takie, które można zobaczyć. Nie są to jakieś znane obiekty, ale nam się spodobały i możemy Wam polecić. Jak wiadomo prawie każda stolica jest nad jakąś rzeką , nie inaczej jest w Astanie gdzie przez miasto przepływa rzeka Iszym a jak rzeka to, wiadomo mosty. Jednym z takich fajnych mostów jest Atyrau. Jest to kładka dla pieszych i rowerzystów podarowana Astanie przez obwód atyrauski w 2018 roku z okazji 20-lecia istnienia stolicy. Most ma przypominać rybę a dokładnie jesiotra kaspijskiego, endemiczny gatunek występujący w Morzu Kaspijskim właśnie w obwodzie Atyrau. Na środku mostu jest nawet posąg jesiotra, należy oczywiście, w celu pomnożenia szczęścia, potrzeć jego nos, co wielu widać czyni, sądząc po wyświechtaniu nosa.🤔
Po przejściu przez most weszliśmy do Central Parku. Jest to ogromny teren z różnymi atrakcjami dla dzieci i dorosłych, są karuzele, lokale, Zoo, można wykupić rejs łodzią po rzece. Pogoda tego dnia była jednak niesprzyjająca, zaczął padać deszcz i okazało się, że deszczówka nie ma gdzie odpływać w Astanie, potworzyły się ogromne kałuże, po chwili jednak znowu wyszło słońce i weszliśmy na drugi most- Seruen. To również piesza kładka, ale dużo starsza, pięknie wygląda również Astana z tej strony. Szklane wieżowce odbijające się w rzece, cała promenada przy rzece to fajne miejsce na spacer. Chcieliśmy też wejść do Muzeum Historii Militariów, jednak z racji tego że był to poniedziałek, muzeum było zamknięte.
Podsumowanie
Na koniec warto dodać, że stolica Kazachstanu to miasto bardzo przyjazne, ludzie też tutaj są serdeczni i pomocni. Czuliśmy się bardzo bezpiecznie, bo miasto jest trochę policyjne, głównie ze względu na swój charakter. Mogliśmy się o tym przekonać choćby tego dnia kiedy wyjeżdżaliśmy pociągiem do Ałmaty, trafił się akurat jakiś zjazd liderów Centralnej Azji i cała Astana była z tego powodu zakorkowana. Policja i wojsko było obecne na każdym kroku. Poza tymi większymi wydarzeniami ze świata polityki, Astana wydała nam się miastem bardzo spokojnym, nie było tłumów turystów ani nawet mieszkańców i to nam się podobało, ale widać że miasto jest młode i jak to bywa z takimi miejscami, musi upłynąć trochę czasu żeby życie zaczęło toczyć się naturalnie, w swoim rytmie, żeby ludzie poczuli się tutaj jak w domu. Opuszczamy Astanę ale zostajemy w Kazachstanie i już mogę zaprosić Was na następną opowieść, tym razem z Ałmaty, byłej stolicy Kazachstanu. Oczywiście zachęcam Was, jak zwykle do subskrypcji naszego kanału na YouTube, gdzie jest już nowy film o Astanie i do obserwowania na Facebooku, Instagramie czy Tik toku. Pamiętajcie też o nas ❤️ robiąc zakupy przez internet. Możecie pomagać nam robiąc zakupy poprzez linki afiliacyjne, które w postaci reklam wyświetlają się na naszych stronach ( allegro, Booking, obi, ceneo, axa, Lot, eSky, notino) nic Was to nie kosztuje a nam bardzo pomaga, dostajemy mały procent od wartości Waszych zakupów. Możecie też postawić nam kawę☕, i nie tylko, z tego linku https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy Jest też oczywiście patronite, czyli bezpieczny link, gdzie również możecie zostać naszymi mecenesami♥️♥️♥️ https://patronite.pl/InVia-Wandrusy Dziękujemy, że dotrwaliście do końca😄, do zobaczenia w Ałmaty i do zaś❤️
Zobacz również
Kazachstan- co zobaczyć oprócz miast.
2026-01-02
Ałmaty- górskie szlaki wokół miasta.
2025-12-06















































6 komentarzy
Miglanc
No nareszcie nowe przygody, długo nie było nowego wpisu, bardzo się cieszę😊, że znów jest coś ciekawego do poczytania. Pozdrawiam
In-Via
Dziękujemy za miłe słowa, czasem gdy jesteśmy w podróży, jest krótka przerwa na blogu🤭. Postaramy się częściej dodawać ciekawe wpisy. Proszę zostać z nami, również pozdrawiamy serdecznie♥️
Mariola
Super 👍
In-Via
Dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie♥️
Magdalena
Kazachstan wydaje się miejscem pełnym niesamowitych kontrastów, co świetnie oddaliście w tym tekście. Pozdrawiam serdecznie i zabieram się za czytanie innych wpisów!:)
In-Via
Tak, Kazachstan jest ogromny i bardzo zróżnicowany. Bardzo lubimy kraje Azji Środkowej, czujemy się tam bezpiecznie, można dobrze i tanio zjeść. Cały region wydał nam się bardzo ciekawy a podróż do Kazachstanu, Kirgistanu czy Uzbekistanu naprawdę godna polecenia. Pozdrawiamy serdecznie♥️