Samarkanda czyli jedwabny skarb Uzbeków.
Najwspanialsze miasto Uzbekistanu?
Zacznijmy może od tego, że nie jesteśmy jakimiś entuzjastami miast ogólnie. Kochamy przestrzeń, góry i spokojne miejsca a jednak Samarkanda zrobiła, przynajmniej na mnie, ogromne wrażenie. Po pobycie na totalnej prowincji, mnogość tutejszych atrakcji przyprawiała o zawroty głowy. To niesamowite jak rozwijało się miasto z racji swojego położenia na słynnym Jedwabnym Szlaku, czyli drogi z Chin aż do wybrzeży Morza Śródziemnego, którą przemierzali kupcy handlujący jedwabiem i nie tylko. Na tej trasie wyrastały miasta takie jak Samarkanda, ośrodki zaopatrzenia karawan stopniowo przekształcane w centra handlowe i kulturalne. Samarkanda jest jednym z najdłużej zamieszkanych miast świata, ludzka osada była tutaj już w VI w p.n.e. W XII została zburzona przez Czyngis-chana a w XIV odbudowana przez czczonego w całym Uzbekistanie Timura Wielkiego. Największy rozwój miasta przypada na czasy UŁug Bega, wnuka Timura, który był wielkim uczonym, astronomem i matematykiem. Dziś Samarkanda nadal jest centrum kulturalnym Uzbekistanu i drugim najludniejszym miastem z przeszło półmilionową populacją. Od 2001 roku wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jak się odnaleźć pośród tych wszystkich wspaniałości Samarkandy? Ile czasu przeznaczyć na jej zwiedzanie? Od czego zacząć? Na te i mam nadzieję inne jeszcze pytania, postaram się udzielić Wam odpowiedzi. Pewnie nie dam rady opisać wszystkiego w jednym wpisie, ale zacznę od najsławniejszych atrakcji a reszta pewnie wyjdzie w praniu😉
Registan
Centralny plac w centralnej części miasta, najbardziej charakterystyczna widokówka Samarkandy to Registan. Nie wejdziecie tu od tak z ulicy, trzeba zakupić bilety (65tys. od osoby czyli niecałe 20zł), bo Registan to nie tylko plac, ale też trzy okalające go budynki. Te wspaniałe budowle to przepięknie zdobione medresy czyli wyższe szkoły koraniczne. No i tu już poczujecie nutę orientu, złoty wiek rozkwitu islamskiej cywilizacji. Trzeba pamiętać, że na Jedwabnym Szlaku nie chodziło tylko o towary, ale też o przepływ informacji, bo najgorsze co może spotkać społeczeństwo, to izolacja i brak różnorodności. Te trzy medresy na Registanie świadczą o tym jak wielką potęgą była nauka i jak przyczyniała się do rozwoju cywilizacji. Zwiedzanie tego miejsca zajęło nam cztery godziny i wyszliśmy stamtąd tylko dlatego, że byliśmy już głodni😄 Dowiedzieliśmy się też, że tego dnia wieczorem a dokładnie o 19:00 zaplanowany był pokaz świetlny przedstawiający historię Samarkandy i całego regionu. To było naprawdę piękne widowisko. Jeżeli będziecie w Samarkandzie latem to wiadomo, że pokaz będzie później z racji dłuższego dnia, ale naprawdę warto o niego zapytać i przyjść zobaczyć. Nie trzeba też kupować biletów ponieważ „light show” wyświetlany jest na medresie Tilya-Kori i wszystko zobaczycie z placu przylegającego do Registanu gdzie wstęp jest wolny.
Medresa Uług Bega
To najstarsza budowla na placu Registan, powstała z inicjatywy wnuka Timura, Uług Bega w XVw. Był to człowiek wszechstronnie wykształcony, astronom i matematyk. Skupiał wokół siebie wielu uczonych, których zapraszał do Samarkandy. Więcej o nim opowiem przy okazji wizyty w jego obserwatorium astronomicznym. W środku muzeum no i sklepiki z mydłem i powidłem. Można zaopatrzyć się tutaj w pamiątki, ale jest drożej niż gdzie indziej.
Medresa Sher-Dor
Czyli XVII wieczna medresa z lwami, albo nazywana też „siłą lwów” nad portalem znajduje się mozaika przedstawiająca dwa lwy🦁🦁, co nie jest raczej spotykane w muzułmańskim świecie, gdyż religia zakazuje przedstawiania wizerunków ludzi i zwierząt. Tutaj widzimy jednak wyjątek zaakceptowany w tamtych czasach przez Chana a lwy (właściwie bardziej tygrysy) oznaczają pogoń za wiedzą.
Medresa Tilya- Kori
Najmłodsza budowla na placu, w tym miejscu przez ponad 200 lat był karawanseraj czyli miejsce odpoczynku i schronienia dla kupców, ich towarów i zwierząt. Tilya-Kori to w dosłownym tłumaczeniu „ozdobiona złotem” i rzeczywiście taka jest. Można tak stać z zadartą głową i podziwiać przepiękne zdobienia. Ból karku gwarantowany😉W środku znajduje się też meczet kongregacyjny czyli główny dla danego obszaru. W muzeum medresy można na zdjęciach zobaczyć jak to wszystko wyglądało przed renowacją i z jakich ruin odbudowano te wspaniałe zabytki.
Mauzoleum Gur-i Mir
Mauzoleum Emira, bo tak właśnie w tłumaczeniu nazywa się ta budowla to miejsce pochówku Timura, jego dwóch synów i dwóch wnuków, w tym wspomnianego przeze mnie wcześniej Uług Bega. A zabieram Was tutaj z powodu właśnie Timura Wielkiego, o którym muszę trochę opowiedzieć a gdzie to zrobić najlepiej jeśli nie w miejscu jego spoczynku? Wstęp do mauzoleum kosztował 40 tys. sum czyli niecałe 13 zł (październik 2024) Timur Wielki, Chromy albo Timerlan, bo tak go też nazywano, jest postacią niezwykle ważną w historii Uzbekistanu. To ojciec narodu, wielki przywódca, który wywodził się ze zwykłej rodziny pasterzy a został największym wojownikiem Azji Środkowej. Po najazdach Czyngis-chana, kiedy Mongołowie rozgromili wszystkie wojska i przetrzebili wszystkie narody w tym rejonie, praktycznie nie było co zbierać. Zginęło wtedy 11% populacji świata a całe miasta, w tym także Samarkanda praktycznie przestały istnieć. Przez to właśnie Timur, choć pojawił się na świecie przeszło 100 lat później, jawił się jako człowiek, który zjednoczył to co Czyngis-chan rozgromił. W latach największej świetności, czyli pod koniec swojego życia, imperium Timura ciągnęło się od zachodnich Chin i Indii, poprzez całą Azję Środkową, aż po Iran, Syrię i Turcję a jego wpływy sięgały jeszcze dalej do Egiptu i w głąb Rosji. Choć Uzbecy szczycą się nim, trzeba pamiętać że był to wielki okrutnik, który zaczynał od zwykłych grabieży i nie cofał się przed niczym aby osiągnąć swój cel. Budował ogromne kopce z głów swoich wrogów a litość okazywał jedynie ludziom nauki i sztuki. Sprowadzał ich do Samarkandy, aby budowali potęgę jego państwa. Szacuje się, że był odpowiedzialny za śmierć 17mln. ludzi. Podobno z tym miejscem wiąże się legenda o klątwie Timura. Nad jego grobem widnieje inskrypcja „Kto naruszy spokój władcy, wywoła wojnę jakiej jeszcze świat nie widział” 21 czerwca 1941 roku rosyjscy uczeni otwarli grobowiec, kilka godzin później Hitler zaatakował ZSRR. Stalin uwierzył w klątwę Timura i nakazał na nowo go pochować.
Meczet Bibi Chanum
Bibi Chanum oznacza starszą żonę, była to chińska księżniczka a raczej córka mongolskiego chana. Saray Mulk Khanum była ukochaną żoną Timura i podobno dla niej kazał wznieść meczet jakiego nikt nigdy nie widział. Prawda jest moim zdaniem, jak zawsze, pomiędzy. Wstęp kosztował 40 tys. sum od osoby. (listopad 2024) Meczet miał być kwintesencją potęgi Timura, budowlą niemożliwą, pokazem geniuszu władcy. W XV wieku, kiedy powstał był najwspanialszą budowlą w całym muzułmańskim świecie, ale jak się okazało, nie trwało to zbyt długo. Meczet zaczął powstawać po inwazji na Indie, Timur przywiózł stamtąd ogromne ilości łupów i jeńców no i słonie, które także były wykorzystywane do budowy. W swoim twórczym szale co rusz zmieniał projekt a ogromne kopuły sprawiały wiele problemów budowniczym. Podobno sam nadzorował prace na budowie zrzucając robotnikom złote monety i pieczone mięso aby ich zachęcić do szybszej pracy. Niestety już w krótkim czasie po wybudowaniu meczetu, wierni musieli zeń uciekać przed spadającymi cegłami. Pośpiech i nieprzemyślane zmiany w konstrukcji sprawiły, że nowy budynek dosłownie zaczął się sypać. Potem było już tylko gorzej, meczet był rozgrabiany, pozyskiwano z niego materiały budowlane, oficerowie carscy przerobili go na stajnię aż w końcu po trzęsieniu ziemi w 1897r. praktycznie się rozsypał. To co możemy oglądać dzisiaj jest, powiedzmy sobie szczerze, luźną interpretacją zdjęć i dosyć frywolnym podejściem do konserwacji zabytków, ale i tak jesteśmy pod wrażeniem tego miejsca. Wszystko jest tu ogromne, łuk bramy wejściowej czyli iwan, dziedziniec z ogromną podstawą na Koran, która jako jedyna przetrwała w nienaruszonym stanie do dnia dzisiejszego, ogromne kopuły i ruiny, które pozwalają nam sobie wyobrazić jak wspaniała to była budowla. Z tym miejscem także związana jest legenda, mianowicie pod nieobecność Timura, Bibi Chanum chciała mu zrobić niespodziankę i pospieszyć trochę z budową meczetu, ale architekt zakochał się w niej i groził, że nie zakończy budowy jeżeli nie pocałuje Bibi Chanum. Podstępem skradł jej pocałunek, który zostawił trwały ślad na jej twarzy. Po powrocie Timur zauważył pocałunek i kazał ściąć architekta a wszystkim kobietom odtąd rozkazał zakrywać twarze. No i po co to było?🙄
Nekropolia Shah-i-Zinda
Shah-i-Zinda (czyt. Szah-i-Zinda) czyli „Żyjący król”. Ze wszystkich wspaniałości Samarkandy, ten wydał mi się najwspanialszy. Do nekropolii udaliśmy się od strony meczetu Hazrat Khizr, o którym napiszę nieco później. Weszliśmy na współczesny cmentarz gdzie wisiała tabliczka z napisem Shah-i-Zinda no i to był nasz błąd, ponieważ za cholerę nie mogliśmy stamtąd znaleźć drogi do Shah-i-Zinda. W końcu wyszliśmy na jakimś polu i przez chaszcze obchodziliśmy wszystko naokoło. Co okazało się nie takie znowu złe, bo mogliśmy zrobić zdjęcia z troszkę innej perspektywy. W nekropolii ciężko jest ująć szerszy kąt, bo idzie się w takiej wąskiej uliczce z budynkami po obu stronach. A te budynki to po prostu takie grobowce, w których pochowani są najznamienitsi wśród mieszkańców Samarkandy. Wstęp kosztował 40 tys. sum od osoby (listopad 2024) Idąc od głównego wejścia zaczynamy od najmłodszych budynków a posuwając się naprzód i w górę, docieramy do najstarszych. W jednym z ostatnich, czyli najstarszych grobowców, pochowany jest kuzyn Mahometa– Qusam Ibn Abbas, który przywiózł islam na te ziemie. Przy grobie Abbasa należałoby zakryć głowę chustą, chociaż prawda jest taka, że nikt Wam nie zwróci uwagi. Byliśmy tam dosyć długo, prawie do zamknięcia, ponieważ nie mogliśmy się napatrzeć na te prześliczne niebieskie budynki, całe w mozaice. W środku grobowce są skromne, ale na zewnątrz prezentują się olśniewająco. Wyczekiwaliśmy też momentu aż uliczka nieco się wyludni żeby móc spokojnie robić foty i faktycznie chwilę przed zamknięciem zrobiło się nieco spokojniej.
Oprócz tradycyjnych zabytków Samarkandy warto też wybrać się na ten największy w mieście bazar, wszak jesteśmy na Jedwabnym Szlaku. Można tutaj dobrze zjeść w lokalu lub prosto z ulicy a potem udać się do krainy tkanin, ceramiki i niezliczonej ilości bibelotów. Dobrze, że nasze walizki były zapełnione, bo mogłabym tu zostawić mnóstwo pieniędzy. Z każdej strony zagadywali nas handlarze, ale my nie mogliśmy nic kupować, czekała nas jeszcze dalsza wędrówka, aż po zachodnią część Uzbekistanu. Przyznam się, że tak pięknej ceramiki jak tutaj, jeszcze nie widziałam. Gdybym tylko mogła to ze sobą bezpiecznie zabrać, na pewno zaopatrzyłabym się w uroczy, kolorowy imbryczek do herbaty i komplet pięknie zdobionych czarek. Jakiż to byłby prestiż, podjąć przyjaciół taką czarką herbaty🤔😏 Bo, jak mawiają Uzbecy, jeśli nie pijesz herbaty, skąd czerpiesz siłę?
W samym centrum Samarkandy jest jeszcze parę fajnych zabytków, które warto zwiedzić. Nie będę się za bardzo nad nimi rozwodzić, ale chciałam żebyście wiedzieli o nich i jak Wam starczy czasu to też możecie do nich zaglądnąć. Po pierwsze najstarszy budynek w mieście czyli Mauzoleum Ruchabad, jest to grobowiec Burchandina Saharadży z XIV wieku. Był to słynny mistyk, bardzo szanowany człowiek. Jego mauzoleum znajduje się niedaleko Gur-i Mir. Następnie Sobór św. Aleksego, drewniany kościół prawosławny z początku XX wieku. Bardzo ładna świątynia, no i trochę odskoczni od meczetów😉 W centrum obok Registanu jest też pomnik prezydenta Karimova, którego Uzbecy niemalże czczą (już tak mają) no i jest jeszcze właśnie jego mauzoleum przy meczecie Hazrat Khizir. Dlaczego został pochowany przy jednym z najstarszych meczetów Samarkandy? Kontrowersyjny wybór, zwłaszcza że Karimov zasłynął jako przeciwnik islamu, panicznie się bał islamskiego radykalizmu i skutecznie go zwalczał używając wszelkich dostępnych metod. Kiedyś nie można było robić zdjęć przy grobie prezydenta Karimova, dzisiaj nie ma z tym problemu. Kiedy już pozwiedzacie te wszystkie wspaniałe zabytki zachęcam Was do wyjścia wieczorem na miasto, które jest pięknie oświetlone, warto zabrać jednak ze sobą latarkę, bo zanim dojdziecie ze swojego apartamentu do głównej ulicy możecie skręcić nogę. Ulice poprzecinane są takimi otwartymi rynsztokami, którymi spływa szara woda, nie są to ścieki, ale coś jakby woda z prania (pachniało proszkiem😄) W każdym razie trzeba uważać żeby nie skręcić kostki.
To jeszcze nie koniec o Samarkandzie
W następnym wpisie zostaniemy jeszcze w Samarkandzie i w jej okolicy. Opowiem Wam o początkach tego pięknego miasta, o pewnym astronomie i znanym proroku (też go znacie na 100%). Wyruszymy również na małą górską wyprawę w niedalekiej odległości od miasta, gdzie jednak taksówkarze z miasta czują się nieswojo. Zachęcamy do wszelkiej aktywności, lajkujcie👍 i komentujcie, bo to bardzo nam pomaga. Możecie też wesprzeć nas robiąc zakupy na allegro, ceneo, booking, czy kupując loty, poprzez zakupy z naszych linków afiliacyjnych. Nic Was to nie kosztuje a nam bardzo pomaga, stajecie się przez to współtwórcami naszego kanału. Lubimy też kawę☕ i teraz możecie nam ją postawić z tego linku https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy jeżeli oczywiście macie ochotę. Dziękujemy, że jesteście z nami❤️. Każde Wasze słowo dodaje nam otuchy i utwierdza w przekonaniu, że to co robimy jest potrzebne. Pozdrawiamy Was serdecznie i zapraszamy na YouTube, gdzie możecie zobaczyć dwa filmy o Samarkandzie🎥 i nasze social media no i oczywiście na bloga.
Zobacz również
Buchara, punkt obowiązkowy na mapie Uzbekistanu.
2025-07-10
Wikingowie z Myklebust
2024-10-26



























































2 komentarze
Miglanc
Byłem w Samarkandzie i ten wpis dokładnie odzwierciedla, to co czułem podczas tego cudownego pobytu ❤️
In-Via
Samarkanda to wspaniałe miasto i cieszymy się, że wpis się podobał. Pozdrawiamy serdecznie❤️