Kirgistan- zwiedzamy Karakol (Przewalsk)
Z Kanionu Skazka do Karakolu
Jak już wiecie z poprzedniego wpisu👉 https://wandrusy.pl/kirgistan-wokol-jeziora-issyk-kul/ zostaliśmy na jedną noc w jurcie nad jeziorem Issyk-kul w pobliżu Kanionu Skazka, by po obfitym śniadaniu, ruszyć do miasta Karakol, czyli po dawnemu Przewalsk. Miasto zostało nazwane na cześć słynnego badacza tutejszej fauny i flory, rosyjskiego geografa Nikołaja Przewalskiego. Naukowiec opisał też tutejsze dzikie konie, które otrzymały nazwę Koniki Przewalskiego🐎. Z tego też tytułu przemianowano Karakol na Przewalsk, ale po rozpadzie Związku Radzieckiego, Kirgizi wrócili do starej nazwy. No więc my do tego Karakolu mieliśmy około 100km, lecz cóż to jest 100km w Kirgistanie? To jest proszę państwa nic🤪, trzeba stanąć przy drodze w deszczu z plecakami i wystawić rękę, tak właśnie zrobiłam widząc zza zakrętu pierwszy nadjeżdżający pojazd i auto się zatrzymało. W środku facet, taki trochę z siłowni, trochę z dyskoteki, ale bardzo sympatyczny, ugadaliśmy się, że dorzucimy coś tam do paliwa i pojechaliśmy. Nasz kierowca był bardzo rozmowny, po jakimś czasie wywnioskowaliśmy, że to Rosjanin. Na co dzień mieszka w Wietnamie a Kirgistan postanowił zwiedzić wynajętym autem. Co by nie mówić o Rosjanach, ten wydał się całkiem sympatyczny i bardzo rozgadany, chyba już parę dni nie miał się do kogo odezwać, bo nawijał jak nakręcony😄. Na koniec powiedział, że w Kirgistanie niczego porządnego nie wybudowali, mają tylko to co im zostało po Związku Radzieckim. Ujęłam się trochę za Kirgizami mówiąc, że może potrzebują więcej czasu, na co mój rozmówca odpowiedział, że minęło już przeszło 30 lat, i że jak do tej pory nic nie wybudowali, to już niczego nie wybudują. Poniekąd miał rację, trochę to smutne, ale mieliśmy czasem wrażenie, że ten kraj powinien się nazywać Bylejakostan…
Gdy dojechaliśmy do niewielkiej miejscowości, skąd mogliśmy już dojechać marszrutką do Karakolu, pożegnaliśmy się z naszym kierowcą, skręcał na Jeti Oguz, pnieważ chciał zwiedzić tamtejsze ciekawe formacje skalne (Siedem Byków). Namawiał nas żebyśmy tam z nim pojechali, ale my mieliśmy inne plany, pogoda tego dnia nie była najlepsza, padało, więc postanowiliśmy, że pojedziemy po prostu do miasta. Wsiedliśmy do marszrutki i pojechaliśmy do Karakolu.
Karakol czyli Przewalsk
Główna ulica w Karakolu to po prostu szosa z restauracjami i sklepami. Nie kursują tutaj nawet normalne autobusy, tylko marszrutki. Ze wszystkich miast, jakie do tej pory widzieliśmy, to właśnie Karakol wydał nam się najbardziej marnym miejscem. To nieprzyjemne wrażenie potęgowała jeszcze fatalna pogoda. Jak już wspomniałam, to właśnie asfaltowa droga wyznaczała centrum tej mieściny, bo już dwie uliczki dalej witała nas udeptana ziemia. Doszliśmy w końcu do naszej miejscówki, domu Harrego Pottera🪄, wypełnionego policjantami i ich rodzinami. Czuliśmy się mega bezpieczni🤪.
Jest parę miejsc, które trzeba tutaj zwiedzić, ale Karakol to przede wszystkim świetna baza wypadowa w pobliskie góry. Właśnie z tego powodu przyjeżdżają tutaj turyści. My zaplanowaliśmy sobie tutaj cztery noce, ale niestety z pogodą nie trafiliśmy. Zwiedzaliśmy w deszczu i wiecznie przemoczeni wracaliśmy do miejscówki,🌧️ był tylko jeden taki trochę lepszy dzień w czasie naszego pobytu w tym mieście, ale może po kolei.
Katedra Świętej Trójcy
Ten piękny drewniany kościół powstał w latach 1894-1895 na miejscu wcześniejszej murowanej kaplicy, która została zniszczona podczas trzęsienia ziemi. Oczywiście swoje przeznaczenie cerkiew spełniała do 1917 roku, czyli do rewolucji, potem była szkołą, halą sportową, teatrem a nawet składem węgla. Na całe szczęście przetrwała do dzisiaj i można ją bezpłatnie zwiedzać. Katedra jest bardzo piękna i otacza ją piękny ogród, i co mnie urzekło, nie tylko z kwiatami🌹🌷🌻 ale też z warzywami. Taki ogródek użytkowy to już u nas trochę zapomniany zwyczaj a kiedyś przecież tak było, pamiętam jak kwiaty rosły między grządkami warzywnymi i to było piękne.
Meczet Dungański
Kolejnym ciekawym budynkiem w Karakol jest także świątynia, a konkretnie Meczet Dungański. Dunganie byli grupą etniczną pochodzącą z Chin. Wyznawali islam sunnicki i osiedlili się właśnie tutaj. Na początku XX wieku wybudowali meczet, podobno bez użycia gwoździ. A budowla jest w niezwykłym stylu, dach wywinięty jak w pagodzie i piękne nasycone kolory, głównie niebieski, czerwony i żółty. Trafiliśmy akurat na pogrzeb, dziwny to był obrządek, mężczyźni biegli z trumną najpierw do meczetu gdzie chwileczkę się modlili a potem za bramę, gdzie pewnie stał jakiś karawan. Wszystko to wydało mi się nieco groteskowe. Gospodarz obiektu powiedział tylko do nas, że za niedługo wraca i wtedy możemy uiścić opłatę wstępu do meczetu (50 som od osoby czyli około 2 zł), na co oczywiście przystaliśmy. Tutaj także wokół świątyni rozpościerał się zadbany ogródek, co jest bardziej charakterystyczne dla świątyń chrześcijańskich, jednak widocznie ten kulturalny miszmasz wszystkim tutaj dobrze służy.
Muzeum Historyczne
Nie wszyscy lubią muzea, ale warto wejść do tego przybytku, żeby zobaczyć jak ciężkie było tutaj ludzkie życie. Niegościnne stepy i ekstremalny klimat potrafiły dać ludziom w kość. Można tutaj przeczytać o konkretnych ludzkich losach i przekonać się, że dzisiaj naprawdę nie mamy na co narzekać. Eksponaty są ciekawe i opowiadają wiele historii związanych z tym miastem, jak również całym regionem i chociaż z zewnątrz budynek muzeum wydaje się mizerny to w środku jest naprawdę dużo do oglądania. Wstęp kosztuje 200 som od osoby czyli około 8 zł ( czerwiec 2025)
Niedzielny targ zwierząt
Z tym targiem to mieliśmy trochę kłopotu, nie dość, że nie do końca wiedzieliśmy gdzie się odbywa, to jeszcze wysiedliśmy za szybko z marszrutki i szliśmy chyba ze cztery kilometry z buta🥾☹️. Po drodze mijaliśmy tylko auta, które przewoziły konie, krowy, kozy i barany no i stąd wnioskowaliśmy, że dobrze idziemy. W końcu, kiedy dotarliśmy na miejsce, byliśmy już o krok od rozwodu🫣😉, na szczęście po powrocie do Polski zapomnieliśmy o tym wszystkim. Na zwierzęcym targu zostały już same niedobitki. Rozmawialiśmy z gospodarzami, którzy powiedzieli nam, że targ rozpoczyna się w nocy z soboty na niedzielę. Ogólnie to otoczenie targu było bardzo depresyjne, jak dla mnie, zrujnowane budynki naokoło i masakryczne błoto.
Co by tu jeszcze....
Ogólnie mówiąc, Karakol do pięknych miast nie należy, najbardziej zasługuje na miano świetnej bazy wypadowej w pobliskie góry. My, ze względu na pogodę, byliśmy w górach tylko raz i napiszę Wam o tym w następnym wpisie. Można tu jeszcze zwiedzić Muzeum Przewalskiego nad samym jeziorem Issyk-kul i to jest około 6km od miasta, my tam pojechaliśmy ale muzeum było zamknięte, połaziliśmy tylko naokoło. Na uwagę zasługuje też tzw. Rosyjska Dzielnica z małymi domkami i malowanymi okiennicami. Są też różne parki, jeden taki, nieco zaniedbany, znajdował się naprzeciw naszej miejscówki. Pomijając fakt, że był taką sowiecką tęsknotą, zawsze warto pospacerować wśród zieleni. Znaleźliśmy też fajną knajpkę z miłą obsługą w centrum o nazwie Lux, gdzie chodziliśmy na niedrogie i pyszne obiady. Chcieliśmy też tutaj wykupić konną przejażdżkę, ale nie jest miło jeździć na koniu w deszczu. Praktycznie codziennie przychodziliśmy do naszej miejscówki jak zmokłe kury, niestety są rzeczy na które nie mamy wpływu i do takich należy pogoda. Nie chcieliśmy też złapać jakiegoś przeziębienia, ponieważ byliśmy dopiero w połowie drogi wokół pięknego jeziora Issyk-kul.
Na koniec tradycyjnie zachęcam Was do aktywności na naszym kanale na YouTube i fb oraz instagramie. Lajkujcie i komentujcie, ponieważ to zwiększa nasze zasięgi i pozwala nam dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców. Nie zapominajcie o nas podczas internetowych zakupów, wszystkie te okienka z reklamami, które wyświetlają się na naszych stronach ( allegro, Booking, obi, axa, Lot, eSky, notino i nowe AlohaCamp gdzie możecie zarezerwować noclegi blisko natury) to linki afiliacyjne, wchodząc na nie i robiąc z nich zakupy wspieracie naszą podróżniczą działalność, nic Was to nie kosztuje a nam bardzo pomaga, dostajemy mały procent od wartości Waszych zakupów. Te kolorowe okienka z reklamami są pod tekstem i sekcją komentarzy, tak więc scrollujcie tak jak lubicie, do samego końca😉. Możecie też postawić nam kawę☕, i nie tylko, z tego linku https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy Jest też oczywiście patronite, czyli bezpieczny link, gdzie również możecie zostać naszymi mecenesami♥️♥️♥️ i w ten sposób otrzymywać różne specjalne treści i inne bonusy. https://patronite.pl/InVia-Wandrusy Dziękujemy, że dotrwaliście do końca😄, do zobaczenia gdzieś w świecie i do zaś❤️
Zobacz również
Kirgistan- Czołponata i okolice
2026-02-18
Kirgistan, wokół jeziora Issyk-kul.
2026-01-20





































