Monastyr św. Nauma
Macedonia Północna,  Nasze podróże,  Wandrujymy po świecie

Monastyr św. Nauma i Zatoka Kości

Kto to jest św. Naum i czemu go tak lubią w Macedonii Północnej.

Św. Naum Ochrydzki, bo o nim tu mowa, to obok św. Klemensa najważniejszy święty dla kościoła w Macedonii Północnej. Przybył w te rejony aby nie tylko krzewić wiarę chrześcijańską ale także uczyć. Był uczniem Cyryla i Metodego a także współtwórcą ochrydzkiej szkoły piśmienniczej. Więcej informacji o rzeczonej szkole znajdziecie klikając w odnośnik https://wandrusy.pl/ochryda-perla-balkanow/   Św. Naum i św. Klemens budowali cerkwie w podobnym czasie, św. Klemens w Ochrydzie a św. Naum w miejscowości przy granicy z Albanią, która dzisiaj nazywa się właśnie Sveti Naum. Monastyr znajduje się w bardzo malowniczym otoczeniu, nad samym jeziorem. Otoczony przepięknym ogrodem, to nie tylko miejsce kultu ale też miejsce wypoczynku dla pielgrzymów i turystów.

Monastyr św. Nauma
Monastyr św. Nauma
Ogród przy cerkwi św. Nauma
Ogród przy cerkwi św. Nauma

Gdzie bije serce św. Nauma?

Po raz pierwszy byliśmy tutaj w 2017 roku. Popłynęliśmy statkiem ze zorganizowaną wycieczką, było fajnie, ale na wszystko za mało czasu. Dlatego postanowiliśmy pojechać tutaj samochodem, żeby mieć nieograniczony czas na zwiedzanie tego pięknego miejsca. Wyjechaliśmy od razu po śniadaniu, więc na sporym parkingu przy całym kompleksie było jeszcze dużo miejsca. Zapłaciliśmy 50 denarów za cały dzień ( czyli około 4 zł). Co może zdziwić niektórych, po przekroczeniu bramy najpierw znajdujemy się na terenie z kramikami i świetnie zaopatrzoną plażą. 

Brama do kompleksu św. Nauma Brama do kompleksu św. Nauma

                 

Jest tu mnóstwo leżaków, plażowe łoża z baldachimami i cała infrastruktura pozwalająca na wygodne plażowanie od restauracji aż po toalety.

Plaża niedaleko monastyru św. Nauma Plaża niedaleko monastyru św. Nauma

Woda w tym miejscu jest niezwykle czysta a podłoże kamieniste, możemy też zobaczyć jak wpływa do Jeziora Ochrydzkiego rzeka Czarny Drin. My jednak najpierw postanowiliśmy odwiedzić monastyr. Został on wybudowany w 905 roku przez św. Nauma właśnie. I tutaj też w 910 roku został pochowany, istnieją legendy, że po przyłożeniu ucha do płyty jego grobu można usłyszeć bicie serca świętego. Ja niczego nie usłyszałam, choć mówi się że dudnienie, które słyszeli wierni wyznawcy, to po prostu podziemne pomrukiwania rzeki Czarny Drin, która ma tutaj swoje źródła. Wstęp do cerkwi kosztuje 150 denarów, pomieszczenia w środku są w zasadzie dwa, jedno to główna kaplica a drugie to pomieszczenie z grobem św. Nauma. Na temat powstawania tutaj monastyru a dokładniej kooperacji dwóch świętych istnieje jeszcze jedna legenda a mianowicie obaj święci, czyli Klemens i Naum w jednym czasie budowali swoje cerkwie. Klemens budował w Ochrydzie a Naum właśnie tutaj. Żeby jeden drugiego nie wyprzedzał w swoich pracach informowali się wzajemnie o rozpoczęciu dnia pracy poprzez sznurek przeciągnięty nad jeziorem. Sznurek miał zawieszony dzwonek i ekipa, która zaczynała pracę poruszała sznurkiem dając znak ekipie po drugiej stronie jeziora. Jednego dnia mewa usiadła na sznurku poruszając nim, dzwonek zadzwonił i ekipa św. Nauma ruszyła do pracy. Wyprzedzili w ten sposób budowniczych w Ochrydzie i pierwsi skończyli budowlę. Zostało to odczytane jako zły znak i wróżba zburzenia świątyni (zastanawiam się skąd u pobożnych chrześcijan wiara w takie gusła?)😉Świątynia rzeczywiście została później zburzona, lecz odbudowano ją w pierwotnej formie. Podkreślam, że nie jest to żadna monumentalna budowla (jak większość tutaj) ale otoczenie tego miejsca jest naprawdę niezwykłe.

Do źródła Czarnego Drinu

Po krótkim wypoczynku w pięknym ogrodzie otaczającym klasztor św. Nauma, postanowiliśmy zbadać jeszcze jedno ciekawe miejsce w pobliżu, a mianowicie źródło Czarnego Drinu. Jest to rzeka, która zasila Jezioro Ochrydzkie i właśnie tutaj znajduje się jej początek. Można wykupić rejs łódką, który kosztuje 10 euro od osoby (lub 600 denarów macedońskich/ sierpień 2023 rok). My jednak, po dokładniejszym przestudiowaniu mapy, doszliśmy do wniosku, że pójdziemy do tych źródeł pieszo. Po wyjściu z cerkwi, skierowaliśmy się na prawo, najpierw minęliśmy małą cerkiewkę św. Petki, gdzie ludzie pielgrzymują po uzdrowienie z chorób oczu. Nie weszliśmy jednak do środka. Pomiędzy drzewami zauważyliśmy pole namiotowe, gdzie było dosyć dużo turystów. Skądinąd przemieszanie sacrum i profanum w tym niezwykłym miejscu bardzo mnie zadziwia. Niezwykła bliskość tego ważnego ośrodka kultu z miejscami takimi jak plaża, knajpy, czy wspomniane już pole namiotowe, nikomu tutaj jak widać, nie przeszkadza. Następnie weszliśmy do lasu i szliśmy ścieżką jakieś 15 minut, kiedy naszym oczom ukazała się niezwykle urocza cerkiewka Świętej Bogarodzicy. Okazało się też, że to właśnie tutaj kończą rejs łódeczki, chociaż do źródeł Czarnego Drinu trzeba jeszcze kawałek podreptać. Tak więc nasz pomysł, żeby przyjść tu piechotą, okazał się niezwykle trafny.

Zatoka Kości

Pogoda w tym dniu była jakaś niepewna, więc po dotarciu do źródeł Czarnego Drinu, udaliśmy się już na parking, ponieważ chcieliśmy jeszcze odwiedzić jedno niezwykle interesujące miejsce. A mianowicie rekonstrukcję prehistorycznej osady, zbudowanej na Jeziorze Ochrydzkim. Nazwano ją  Zatoką Kości, ponieważ to kości znaleziono jako pierwsze. Zachęciło to archeologów do dalszych badań dna jeziora. Okazało się, że znaleźli osadę, która była wybudowana na około 10 000 pali, dobrze zachowanych w mule jeziora. A osada, która liczyła około 60 domów powstała 1200 lat przed naszą erą. Zamieszkiwali tutaj ludzie przez około 500 lat. Dzisiaj możemy zobaczyć jak, mniej więcej, wyglądało takie życie na platformie wybudowanej na jeziorze. W muzeum na wodzie wystawiono wspomniane już wcześniej pale, ceramikę i różne narzędzia wydobyte z dna jeziora. Czego bali się mieszkańcy tej osady, że postanowili zamieszkać na wodzie? Prawdopodobnie dzikich zwierząt, ponieważ zaludnienie na tych terenach nie było w owym czasie zbyt duże. 

Zatoka Kości czyli osada na palach.
Zatoka Kości czyli osada na palach.

Dzisiaj możemy zobaczyć 24 zabudowania, wejść do środka i poczuć ducha dawnych czasów. Podobno w każdym z tych domów tubylcy mieli otwór, przez który łowili ryby, a dzieci przywiązywali sznurkiem za nogę, żeby nie wpadły do jeziora. Czy tak naprawdę wyglądały ówczesne zabudowania, czy jest to jedynie fantazja badaczy tego terenu i dawnej cywilizacji, tego niestety nie wiemy. Podczas spaceru pomiędzy chatkami pogoda załamała się na dobre, ze strony masywu Galiczica pędziły na nas straszne czarne chmury a jezioro stało się niezwykle wzburzone. Oczywiście pierwsza uciekłam z tej drewnianej konstrukcji😉. 

Tego dnia muzeum na wodzie zostało, ze względów bezpieczeństwa zamknięte wcześniej. A łódki przycumowane do brzegów jeziora wyskakiwały wraz z falami wysoko do góry. Takiego jeziora jeszcze nie widziałam, dlatego szybciutko schowaliśmy się do naszego baleronika. Jak dobrze, że nie zdecydowaliśmy się tego dnia na rejs…😶

Jeżeli jesteście zainteresowani tym miejscem, zapraszam Was do obejrzenia naszego filmu na YouTube. Zachęcam też do wszelkiej aktywności w postaci łapek, subskrypcji czy komentarzy. Bardzo nam to pomaga. Pozdrawiam serdecznie😘

 Dziękuję, że przeczytałeś do końca, to co tutaj robię, robię zupełnie za darmo, możesz jednak mi pomóc rozwijać tego bloga i cały nasz kanał robiąc zakupy na allegro z linku poniżej, dziękuję z całego ❤️i wielkie 😘😘😘 dla Ciebie! Teraz możesz także postawić nam symboliczną kawkę☕Tutaj link, gdzie możesz wesprzeć naszą twórczość👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *