Lackowa- Beskid Niski nie taki znowu niski ;)
Policyjna góra- 997 m n.p.m
Nawet w taką ponurą listopadową niedzielę warto się ruszyć z domu. Tak postanowiliśmy i tak zrobiliśmy. Lackowa to najwyższy szczyt w Beskidzie Niskim, nazywany też Chorągiewką Pułaskiego albo bardziej żartobliwie „policyjną górą” ze względu na swoją, skąd inąd łatwą do zapamiętania, wysokość. Lackowa należy do Korony Gór Polski, więc postanowiliśmy ją zdobyć. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w miejscowości Izby, gdzie na niby parkingu przy drodze zostawiliśmy nasze auto. Szlak prowadzi najpierw szerokim traktem w lesie, cały czas prosto aż do znaku „granica państwa” gdzie zobaczycie oznaczenie czerwonego szlaku na Lackową. Poniżej na mapie zaznaczone jest miejsce gdzie zostawiliśmy auto.
Chorągiewka Pułaskiego
Ta nazwa góry nie przyjęła się, chociaż w ten sposób próbowano upamiętnić jeden z pierwszych zrywów Polskości jakim była Konfederacja Barska. Konfederaci działali przeciwko rosyjskim zaborcom i królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, który był przez Imperium Rosyjskie popierany. Ze szczytu Lackowej, który nie był wtedy zalesiony, dawali sobie znaki chorągwiami. W Izbach znajdowała się siedziba Kazimierza Pułaskiego. Tutaj też wielu z nich w walce o niepodległość poległo.
Wyjście z mgły pod "ścianę płaczu"
Rozważając nad ciężkim losem naszych walczących przodków zauważyliśmy, że mgła opadła w doliny a my znaleźliśmy się po słonecznej stronie😏Aura była tego dnia naprawdę sprzyjająca górskim wędrówkom. Czuliśmy się, jakbyśmy chodzili nad chmurami. Pomiędzy gołymi, zimowymi drzewami rozpościerał się ciekawy widok, my w słoneczku a ziemia pod nami otulona pierzynką z mgły.
Do tego momentu trasa przebiegała dosyć łagodnie, ale przed nami ukazało się dosyć strome podejście, gdy go pokonaliśmy, po chwilowym wypłaszczeniu ukazało się drugie, jeszcze gorsze. Była to słynna „ściana płaczu”, najbardziej strome podejście w Beskidach. Trzeba się trochę namęczyć i użyć rąk, żeby się tu wdrapać😶. Co parę kroków robiłam przerwę, ale w końcu doszliśmy do końca tego trudnego odcinka. I już w tej chwili postanowiliśmy zrobić pętelkę przez wieś Bieliczna, żeby nie wracać tą samą drogą „na łeb, na szyję”🤭. Po pokonaniu tego odcinka, do szczytu pozostaje naprawdę kawałek. My jednak postanawiamy zatrzymać się na mały piknik „nad chmurami”.
Wysiedlona wieś w dolinie rzeki Białej
Schodząc ze szczytu chcieliśmy jeszcze zahaczyć o nieistniejącą już dzisiaj wieś Bieliczna. Tereny te należą już teraz do miejscowości Izby. W 1936 roku w Bielicznej znajdowały się dwa kościółki ( greckokatolicki i prawosławny) oraz 34 domy. W 1947 roku w ramach akcji „Wisła” mieszkańców przymusowo wysiedlono a budynki rozebrała okoliczna ludność. Została tylko cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem św. Michała Archanioła i stary cmentarz łemkowski. Idąc dalej prosto ze szczytu schodzimy do Przełęczy Pułaskiego (743m n.p.m), po czym trochę na „czuja” skręcamy ze szlaku w lewo przy takim drzewie z narysowaną literą „B”. Domyślamy się, że chodzi o wieś Bieliczna. Dla pewności pytamy jeszcze mijającego nas człowieka z psem. Pan stwierdził, że powinniśmy dotrzeć tędy do wsi, choć nie wie czy nie napotkamy po drodze jakiegoś płotu. (A mało razy to się przez płoty skakało? 😄). Ruszamy więc, by między łąkami i polami dotrzeć do tej nieistniejącej już wioski. Oczami wyobraźni widzimy jak kiedyś tętniło tu życie. Otoczenie w tym miejscu jest niezwykle przyjemne, wręcz sielskie. Niewielkie pagórki, szemrząca rzeczka. Szkoda, że oprócz kościółka i cmentarza nic tutaj nie zostało. Nie dziwię się, że ludzie postanowili się tu osiedlić, pomimo listopadowego zmierzchu, jest tu naprawdę pięknie.
Tak nas zaabsorbowała wieś Bieliczna, że szybko zrobiło się ciemno. Wracaliśmy jakąś polną drogą, spotkaliśmy nawet krowy, które nie wiadomo jak wydostały się z ogrodzenia. Na koniec weszliśmy nawet na jakąś prywatną posesję ze stajniami, bo tak już szliśmy na skróty😕. Jacyś dobrzy ludzie otworzyli nam wielką automatyczną bramę, żebyśmy mogli opuścić posesję. Było już całkiem ciemno gdy dotarliśmy do auta, wycieczka super, jak zawsze dzień był za krótki😉.
Dziękuję, że przeczytałeś do końca, to co tutaj robię, robię zupełnie za darmo, możesz jednak mi pomóc rozwijać tego bloga i cały nasz kanał robiąc zakupy na allegro z linku poniżej, dziękuję z całego ❤️i wielkie 😘😘😘 dla Ciebie!
Jeżeli chcecie zobaczyć film o naszym zdobywaniu Lackowej, zapraszamy na nasz kanał na YouTube. I pamiętajcie, że subskrypcje, łapki i komentarze to jest coś co Wandrusy lubią najbardziej😘. Teraz możecie także postawić nam symboliczną kawkę☕będziemy wdzięczni😘 Tutaj link, gdzie możecie wesprzeć naszą twórczość👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy
Zobacz również
Czy każdy może wejść na Rysy?
2023-10-27
Galdhopiggen- najwyższy szczyt Norwegii i całej Skandynawii
2024-08-10










2 komentarze
Beskid Masala
Schodząc z Lackowej warto złapać oddech i może zostać nawet na dłużej we wsi Ropki, która oferuje niespotykaną okazję na nie tylko zaczerpnięcie powietrza, ale też na zaznanie niczym nie zmąconego spokoju i o dziwo skorzystanie w indyjskiej kuchnii w połączeniu ze specjałami łemkowskimi, a wszystko to w Beskid Masala znajdujące się zaraz na rozdrożu miejscowych szlaków 🙂
In-Via
O tym nie wiedzieliśmy 😮. Dziękujemy za cenne wskazówki i pozdrawiamy serdecznie