Uzbekistan
Nasze podróże,  Uzbekistan,  Wandrujymy po świecie

Uzbekistan- co zwiedzić poza utartym szlakiem

Gdzie???

Tak, taka była pierwsza reakcja naszych znajomych na wieść o nowym kierunku naszej podróży😯. Wszystkie „ruskie stany” są postrzegane jako totalne zadupie i dziki step, a szkoda. W serii o Uzbekistanie dowiecie się bowiem o całej masie turystycznych atrakcji, pięknie przyrody i wspaniałych, życzliwych mieszkańcach❤️. My o tym wszystkim też wiedzieliśmy niewiele, a raczej nie byliśmy w stanie do końca sobie tego wyobrazić czym może nas zaskoczyć Uzbekistan. Teraz już wiemy i jesteśmy przekonani, że powrót w tamte rejony będzie nieunikniony. Zatem, od początku.

Uzbekistan
No to lecimy 😉

Na początek kilka suchych faktów. Uzbekistan jest tak mniej więcej półtora raza większy od Polski, za to zaludniony najgęściej spośród dawnych republik ZSRR (ok. 36mln. mieszkańców). Kraj jest w dużej mierze pustynny i ta sytuacja, niestety ciągle się pogarsza😔, ale o tym napiszę Wam nieco później, przy okazji wizyty na pustyni. Nasze pierwsze kroki, po wylądowaniu w Taszkencie, skierowaliśmy  do taksówki🚕, aby pojechać 100 km. dalej w góry, do miejscowości Chimgan. Na lotnisku rozmieniliśmy w kantorze pieniądze💵, bo kurs był dobry. Zamieniliśmy 200$ na uzbeckie sumy i od razu zostaliśmy milionerami. Na początku ciężko się było w tym wszystkim rozeznać, ale przypominały mi się lata 90 i sytuacja w Polsce, kiedy też ludzie zarabiali w milionach. Kupiliśmy również kartę SIM  za 9,9$, była to najtańsza opcja, 50 GB i jakieś tam minuty do wygadania. Bez tego ani rusz, musicie mieć uzbecki numer, żeby zamawiać taksówkę no i aplikację Yandex Go gdzie wszystko macie jak na dłoni. Trasę i ile zapłacicie, po wykonanym kursie możecie ocenić kierowcę i standard jazdy. Są nawet pytania czy w aucie było czysto. Pełna kultura. Za to należy szerokim łukiem omijać taksówkarzy na lotnisku, ograbią Was, za nasz kurs śpiewali 135$, podczas gdy z yandexa zapłaciliśmy ok 23$. 

Pierwsze koty za płoty🐈‍⬛

Nie wiem jak to wyjaśnić, ale od pierwszego postawienia nogi na uzbeckiej ziemi, czułam się tu bezpiecznie. Po wyjściu z lotniska postanowiliśmy jeszcze posiedzieć w takiej poczekalni, żeby uruchomić internet i zamówić taksówkę. Cały czas byliśmy nagabywani przez tutejszych taksówkarzy, ale staraliśmy się ich ignorować. Po jakimś czasie okazało się, że nie mamy numeru telefonu z nowej karty SIM i niestety Radek został z tymi naszymi walizami a ja musiałam się wracać na lotnisko, co wcale nie było takie proste. W budce tłumaczyłam jakiemuś policjantowi po co idę znowu na to lotnisko. W końcu mnie puścił, następnie stałam tam pod stanowiskiem z kartami chyba 2 godziny, bo taka była kolejka. W końcu jeden z tych sprzedawców poznał mnie i zawołał, nie wiem długo bym tam jeszcze stała gdyby nie on. Ostatecznie udało mi się zdobyć ten numer telefonu i mogliśmy ruszyć dalej. Mina Radka jak mnie ujrzał z powrotem była bezcenna. Pewnie już myślał, że mnie gdzieś zamknęli🤔Ostatecznie wszystko się udało i mogliśmy już wezwać taksówkę, potem już wszystko potoczyło się bardzo szybko i za jakieś półtorej godziny byliśmy w naszej pierwszej miejscówce. Za taksówkę, jak już wspomniałam zapłaciliśmy 300tys. sum czyli jakieś 23$. 

Nasza pierwsza miejscówka Chimgan Apachi, nie było jakoś źle, ale nie możemy z czystym sumieniem polecić. Było czysto, ale ludzie trochę dziwni i niestety fatalna kuchnia. Po pierwszym (i jedynym obiedzie) byłam z leksza załamana😶

Ale śniadania były w porządku.

Chimgan

Chimgan (czyt. czimgan) to taka odskocznia dla mieszkańców Taszkentu. Można tu wypocząć wśród gór, albo nad jeziorem. Góry Chimgan to pasmo Gór Czatkalskich w zachodniej części Tienszanu. Znajdują się na terenie Parku Narodowego Ugam Chatkal, gdzie najwyższym szczytem jest właśnie Wielki Chimgan (3309m n.p.m.), którego mogliśmy podziwiać z tarasu naszego pensjonatu. Jezioro Chavrak (czyt. szawrak) to sztuczny zbiornik wybudowany na rzece Chirchiq (czyt. czirczik). Tak więc, jak widzicie w tym rejonie można miło spędzić czas o każdej porze roku. Chimgan jest podzielony na część zwykłą, taką dla tubylców, w której zamieszkaliśmy i na część stricte turystyczną z wypasionymi hotelami i ośrodkami narciarskimi. Wielu mieszkańców Taszkentu ma podobno tutaj swoje domki letniskowe, ponieważ jest to świetne miejsce wypoczynku. Jak już pisałam, Uzbekistan ma problem z wodą, więc taki dostęp do jeziora, choćby i sztucznego, jest tutaj podczas letnich upałów naprawdę bezcenny.  

Idziemy w góry

Jako że już drugiego dnia naszego pobytu w Uzbekistanie spadł śnieg, nie nastawialiśmy się jakoś specjalnie na zdobywanie szczytów. Zdaliśmy sobie sprawę, że w ten region kraju zdecydowanie warto przyjechać latem a nie pod koniec października, no ale trzeba było brać życie jakim jest🙂. Zebraliśmy się i niespiesznie ruszyliśmy na szlak na Mały Chimgan, który jest dwutysięcznikiem (2097m n.p.m.) więc nie jest znowu taki mały. Żeby dojść na początek szlaku musieliśmy przejść prawie całą miejscowość, więc może wspomnę w tym miejscu o niezłym szoku kulturowym, jakiego tutaj doznaliśmy. Po pierwsze przechadzające się swobodnie zwierzęta, głównie osły. Chodziły środkiem jezdni nic sobie nie robiąc z przejeżdżających aut. Duże psy też chodziły luzem, serce bolało patrząc na ich niedolę. Chude, zaniedbane i bardzo nieufne, nie gardziły nawet kawałkiem chleba. Widać, że głodne. No i niestety dużo śmieci, musi upłynąć jeszcze dużo czasu zanim ludzie zaczną się tego wstydzić. 

Po wejściu na szlak i opuszczeniu ludzkich siedlisk i ich śmieci, mogliśmy się już bez przeszkód pozachwycać pięknem tutejszej przyrody. Rude łąki były pełne cykających owadów a na zboczach pasły się barany. Dzień był ciepły a trasa wiodła bardzo stromo w górę. Po jakimś czasie na szlaku zamiast trawy pojawiły się osypujące kamyczki, co strasznie utrudniało wspinaczkę, ale było tak pięknie, raz po raz odwracaliśmy się do tyłu, by popatrzeć na wioskę i tak dotarliśmy aż na grzbiet, który miał nas zaprowadzić na Mały Chimgan. Niestety, wkrótce wyrosła przed nami skalna ściana, której nie umieliśmy pokonać😫. Nie chcieliśmy też ryzykować kontuzji i zepsuć sobie reszty wyjazdu. Z ciężkim sercem💔 musieliśmy się poddać, ale i tak było warto. Na szlaku nie spotkaliśmy dosłownie nikogo, Uzbecy raczej nie chodzą po górach. Później dowiedzieliśmy się nawet, że bardzo ich dziwi takie łażenie bez sensu😉😄

Jedziemy nad jezioro Charvak

Jezioro Charvak to, jak już wspomniałam, sztuczny akwen powstały ze spiętrzenia wody na rzece Chirchiq. Po trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło Taszkent w 1966 roku wybudowano w tym miejscu tamę i hydroelektrownię, która miała produkować prąd potrzebny do odbudowy Taszkentu.  Pod wodą znalazło się wtedy 150 stanowisk archeologicznych. Dziś jest to miejsce wypoczynku i rekreacji dla okolicznych mieszkańców. Tama to oczywiście budowla strategiczna dla gospodarki Uzbekistanu i nie można tam robić zdjęć ani nagrywać. No i kolejne nasze plany spaliły na panewce. Ale to nic, zjedliśmy pyszny obiad (za 200 tys. czyli niecałe 60zł dwie zupy, frytki, baranina. sałatka i dwa piwa) i trafiliśmy na fajnego taksówkarza, z którym ucięliśmy sobie miłą pogawędkę. Wspominał, że gdyby tama pękła, woda w ciągu pół godziny dotarłaby do Taszkentu, pokazywał nam też wielką płytę, gdzie umieszczona była podobizna Lenina, ale została już rozebrana, nie miał też dobrego zdania o „dawnych sowieckich przyjaciołach”- okupanty- stwierdził. Ogólnie dużo osób pytało nas czy w Polsce jest teraz bezpiecznie w związku z wojną na Ukrainie i czy dużo jest „bieżeńców” czyli uchodźców. Jak się u nas żyje? Ile zarabiamy i jakie są warunki pracy. Naprawdę nigdy nie myślałam, że przyda mi się ten rosyjski🤔.

Amirsoy- kurort narciarski przed sezonem

Tutejsze okolice mają naprawdę duży potencjał aby w przyszłości, jak już wybudują te wszystkie drogi, hotele i posprzątają śmieci, stać się konkurencyjnym miejscem na mapie zimowych atrakcji. Również dla Europejczyków. Natura dała im naprawdę piękne góry i śnieg, porównywalny do „puchu” z Japonii. Temperatura spada tu co noc poniżej -12 stopni, więc śnieg jest bardzo suchy. Amirsoy zostało wybudowane przez uzbeckiego biznesmena w 2019 roku.  Inwestycja kosztowała 100mln euro, wraz z infrastrukturą potrzebną do jego otwarcia. Widać, że to jeszcze nie koniec, po drodze zauważyliśmy, że dużo się buduje. Głównie hoteli no i dróg. Amirsoy to 11 tras narciarskich o różnym stopniu trudności i około 15km długości, kolejka gondolowa, wyciągi krzesełkowe i oczywiście orczyki. Można wypożyczyć też quady, atrakcji jest naprawdę sporo. Z resztą o wszystkim możecie przeczytać sami na stronie ośrodka https://www.amirsoy.com/ My dotarliśmy tutaj przed sezonem narciarskim, podwiózł nas taki miły dziadek za rozsądną cenę (50tys). Warto też wspomnieć, że parking na dole przy pierwszej stacji jest bezpłatny. Wjechaliśmy kolejką gondolową, która kosztowała akurat w niedzielę, gdy tam byliśmy 210tys od osoby w dwie strony (ok. 60 zł). W tygodniu było taniej, ale nie sprawdziliśmy sobie tego wcześniej. Na górze oczywiście poszliśmy na obiad do restauracji stylizowanej na igloo (200tys za dwa szaszłyki, sałatkę i dwie kawy) i poszliśmy na spacer podziwiać piękne widoki. Myślę, że jakby trafić jakiś tanie loty do Taszkentu, taki pobyt tygodniowy na nartach, nawet z całą rodziną, mógłby być bardzo konkurencyjny cenowo, porównując z kurortami w Austrii, Francji czy Szwajcarii. Nam się tutaj bardzo podobało, po zjechaniu na dół zjedliśmy jeszcze ciepły posiłek w fajnej knajpce naprzeciw wyciągu (dwie pyszne zupy 100tys)  i czekaliśmy już na naszego „taxi-dziadka” z którym umówiliśmy się na piątą czyli siedemnastą. Padał deszcz, ale dziadek nie przyjechał, albo nas olał, albo źle zrozumiał. Trudno. Zamówiliśmy taxi z Yandexa (też 50tys), trochę sobie poczekaliśmy, ale przyjechał taki nawiedzony facet, że żałowałam tej decyzji żeby z nim jechać. Nie było jednak innego wyjścia, jechał jak wariat i jeszcze zaoferował się, że nas pojutrze odwiezie do Taszkentu. Dziękuję bardzo, jeszcze mi życie miłe. Rozmowy w taksówkach często schodzą na tematy polityczne a jak wiadomo, jest to materia nader delikatna. Od taksówkarza dowiedzieliśmy się bowiem, że w Afganistanie (to sąsiad Uzbekistanu) wszystko idzie ku dobremu a „taliban jest okej”🧐. No cóż, mimo wszystko, był to miły, młody człowiek. Przyjęliśmy do wiadomości i tyle. Czasem nie warto kijem zawracać rzeki…

Co by tu jeszcze....

Z perspektywy czasu, pobyt w Chimgan był najsłabszy w porównaniu do reszty Uzbekistanu. Nie ma tu jakichś spektakularnych zabytków i też turyści z zachodu nie zapuszczają się często w te rejony, ale moim zdaniem było nam to potrzebne. Potrzebowaliśmy tego, żeby porównać te typowo turystyczne rejony odwiedzane przez tłumy turystów do tych mniej znanych i lubianych, żeby zobaczyć jak żyją ludzie na wsi, gdzie po zmroku jest naprawdę ciemno i można wpaść na faceta jadącego na ośle. Żeby zobaczyć zwykłe życie zwykłych ludzi i różnice pomiędzy miastem a wsią. Poruszając się po głównych miastach Uzbekistanu nigdy tego nie przeżyjecie. Trzeba znaleźć złoty środek, poznawać inne kultury, poznawać ludzi, bez tego nasze podróże będą tylko przedłużeniem naszego ogródka, gdzie wychodzimy rano z kubkiem kawy. Nie doświadczymy niczego nowego. Żeby wyruszyć w podróż potrzebujemy zrozumieć, że nasz dom może być wszędzie, gdziekolwiek postawimy stopę👣.

Uzbekistan
Fajnie posiedzieć wśród tych rudych traw z widokiem na Wielki Chimgan

Kochani, tradycyjnie jeżeli wpis Was zainteresował zapraszamy też na YouTube. Znajdziecie tam trzy filmy z naszego pobytu w Chimgan. Zachęcamy do wszelkiej aktywności, lajkujcie👍 i komentujcie, bo to bardzo nam pomaga. Możecie też wesprzeć nas robiąc zakupy na allegro, ceneo, booking, czy kupując loty, poprzez zakupy z naszych linków afiliacyjnych. Nic Was to nie kosztuje a nam bardzo pomaga, stajecie się przez to współtwórcami naszego kanału. Lubimy też kawę☕ i teraz możecie nam ją postawić z tego linku https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy jeżeli oczywiście macie ochotę. Dziękujemy, że jesteście z nami❤️. Każde Wasze słowo dodaje nam otuchy i utwierdza w przekonaniu, że to co robimy jest potrzebne. Już wkrótce kolejna porcja przygód z Uzbekistanu. Pozdrawiamy serdecznie🖐️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *