Kirgistan
Kirgistan,  Nasze podróże,  Wandrujymy po świecie

Kirgistan- Czołponata i okolice

Turystyczna północ jeziora Issyk-kul

Zapraszam serdecznie na czwartą część naszych przygód z Kirgistanu, jak już wiecie z wcześniejszych wpisów, poruszamy się wokół górskiego jeziora Issyk-kul. Naszą wyprawę rozpoczęliśmy w Biszkeku, kierując się południową stroną jeziora do miasta Karakol. Stamtąd, wracamy północną jego stroną do miejscowości Czołponata, gdzie mamy zamówione noclegi. Czołponata jest miejscowością turystyczną, gdzie przyjeżdżają Kirgizi na letni wypoczynek🏖️, baza noclegowa jest tutaj rozbudowana i na pewno każdy może znaleźć coś co go zainteresuje. Nasza miejscówka znajdowała się nieco na uboczu, nie przy samym jeziorze a na wzgórzu za drogą. Dojechaliśmy tutaj marszrutką z Karakol za 250 som od osoby+ 100 som za bagaż (czyli coś koło 14 zł) za  142km, czyli nie ma co wybrzydzać.

Plażowanie nad jeziorem

Szczerze mówiąc w samej Czołponacie nie ma zbyt wiele do roboty, miejscowość jest typowo turystyczna z pensjonatami i hotelikami nad jeziorem. Już w czasach sowieckich miasteczko było kurortem, gdzie ludzie przyjeżdżali podreperować zdrowie. Dzisiaj infrastruktura turystyczna wydaje się trochę przestarzała, chociaż zauważyliśmy, że naprawiają drogę i coś tam próbują budować, bo miejsce jest naprawdę fajne, jezioro, góry, można korzystać przez cały rok. Nie ma tutaj jakichś zabytków oprócz stanowiska archeologicznego, petroglifów, które chcieliśmy odwiedzić, pojechaliśmy tam jednak przy okazji konnej wycieczki i już później nie odwiedziliśmy tego miejsca. Sam pobyt w Czołponacie potraktowaliśmy jako słuszny odpoczynek😎 po trwającej już prawie miesiąc podróży po Kazachstanie i Kirgistanie. Oczywiście, dzień który postanowiliśmy przeznaczyć na plażowanie, skończył się deszczem🌧️, ale i tak trochę poleżeliśmy na plaży. Nie jesteśmy jakimiś miłośnikami plażowania i te parę godzin w zupełności nam wystarczyło.

Kirgistan
Na plaży, na plaży fajnie jest🎼🎶

Mały wypad w góry

Bliskość górskich szlaków nakłoniła Radka do samotnego wypadu w góry. Ja w tym czasie odpoczywałam a mój mąż zdobył dwutysięcznik Opol-Too (2115 m). W miarę wspinaczki, krajobrazy stawały się coraz piękniejsze. Niestety, wszystko to, co zbudował tutaj człowiek, popadło w kompletną ruinę. Nie wiadomo czy opuszczone domy, które można spotkać po drodze, były tu wybudowane dla mieszkańców czy turystów, w każdym razie, straszyły pustymi oknami i ogólnie rozpadającą się konstrukcją. Kiedy już jednak wyjdziemy wyżej, można się delektować wspaniałą panoramą Czołponaty, jeziora Issyk-kul i przy dobrej widoczności, ośnieżonych szczytów Tienszanu🏔️⛰️.

Wycieczka konna

Tak się zabieraliśmy za tą przejażdżkę konną🐎🐎 w Kirgistanie, że czekaliśmy praktycznie do samego końca pobytu, zawsze nam coś nie pasowało, a to pogoda, a to konie jakieś zaniedbane .Nie chcieliśmy cierpienia zwierząt i wydaje się, że w końcu znaleźliśmy złoty środek w Czołponacie. Zwierzęta wydały nam się zadbane i umówiliśmy sie na czterogodzinną przejażdżkę do górskiego wodospadu. Całość kosztowała nas 5600 som ( czyli 228zł) oczywiście wszystko odbywa się z przewodnikiem, czy to dużo? Być może jak na warunki kirgiskie, to sporo, lecz być w Kirgistanie i nie siedzieć na końskim grzbiecie…🤔 W każdym razie, było bardzo sympatycznie i bezpiecznie, na szlak prowadził tunel pod ruchliwą droga przecinającą Czołponatę, minęliśmy stanowisko archeologiczne i zmierzaliśmy coraz wyżej i wyżej. Była to nasza pierwsza w życiu przejażdżka w siodle. Jedyne co mi doskwierało to ból kolan ( ach te moje proste nóżki😄). Potem już noga sama wypadała ze strzemienia, ale nic złego się nie wydarzyło. Koń Radka był z początku trochę nerwowy, ale potem się uspokoił. Mogliśmy też zobaczyć piękny, górski wodospad i z końskiego grzbietu podziwiać okolicę. Zakwasy były, ale i tak bardzo się nam podobało. Podobno Kirgizi dosiadają konia zanim nauczą się chodzić, my cieszymy się, że dosiedliśmy wierzchowców, póki jeszcze chodzić umiemy.🤣

Kończymy naszą przygodę z Kirgistanem

Nasz pobyt w Czołponacie dobiegł końca, więc wyruszyliśmy z samego rana w podróż marszrutką do Biszkeku. Za dwa bilety zapłaciliśmy 900 som (coś koło 36 zł). Mieliśmy trochę stresu, ponieważ nie wiedzieliśmy, czy kupimy bez problemu bilety na autobus z Biszkeku do Ałmaty, ponieważ nie mogliśmy tego zrobić wcześniej, był jakiś problem z zakupem tych biletów na stronie internetowej. Na szczęście się udało, za dwa bilety do Ałmaty zapłaciliśmy 1200 som (48zł) Wieczorem znowu zameldowaliśmy się w hostelu Loco, by następnego dnia ruszyć pociągiem w kierunku Astany. Cieszyliśmy się, że wszystko poszło nam tak sprawnie a i podróż, choć już nie w dwuosobowym przedziale, przebiegła w bardzo miłej atmosferze. Poznaliśmy bardzo sympatyczną rodzinkę i dziadka, który uwielbiał swoja wnuczkę nazywając ją pieszczotliwie „Huliganka”😍.

            Cóż mogę napisać w podsumowaniu…Kirgistan to wiele sprzeczności, przepiękne krajobrazy i wszechobecne rudery. Czasem aż nie mogliśmy uwierzyć, że w takich warunkach mogą mieszkać ludzie. Kirgistan wydaje się najbiedniejszym, z odwiedzonych przez nas, krajem Azji Środkowej. Potencjał jest ogromny, ale czy i co z tego wyjdzie, trudno powiedzieć. Na pewno coś się zmienia, budują nową drogę wokół jeziora Issyk-kul, więc może za jakiś czas będzie łatwiej tutaj dotrzeć. Ludzie są fajni, otwarci i życzliwi♥️, jedzenie dobre i całkiem niedrogie a baza noclegowa rozwija się prężnie. Nie potrzeba też, naszym zdaniem, wynajmować tutaj samochodu, nie mieliśmy żadnych problemów z przemieszczaniem się, nawet na duże odległości, autostop czyli słynne „paputki” są tutaj bardzo popularne. Warto znać trochę rosyjski, bo w języku angielskim to raczej potrafią rozmawiać młodzi. Całe piękno Kirgistanu to przyroda i życzliwi mieszkańcy a my po dwóch tygodniach podróżowania wokół jeziora Issyk-kul możemy Wam tylko polecić podróż w te rejony. Oczywiście z tych trzech krajów, które zwiedziliśmy, czyli Uzbekistan, Kazachstan i Kirgistan, najbardziej spodobał nam się ten pierwszy, ale każdy kto przyjedzie do Azji Środkowej, nie powinien być zawiedziony. My na pewno w te rejony wrócimy, zostały jeszcze inne „stany” do zobaczenia. Czas spędzony wśród tych ludzi i przyrody, wydaje się za krótki, pozostaje niedosyt i tęsknota, ale to dobrze, to nas motywuje i sprawia, że znowu chcemy ruszyć się z domu.

Hej! Przeczytajcie do końca😉

Na koniec tradycyjnie zachęcam Was do aktywności na naszym kanale na YouTube i fb oraz instagramie. Lajkujcie i komentujcie, ponieważ to zwiększa nasze zasięgi i pozwala nam dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców. Nie zapominajcie o nas podczas internetowych zakupów, wszystkie te okienka z reklamami, które  wyświetlają się na naszych stronach ( allegroBookingobi, axa, Lot, eSky, notino i nowe AlohaCamp gdzie możecie zarezerwować noclegi blisko natury) to linki afiliacyjne, wchodząc na nie i robiąc z nich zakupy wspieracie naszą podróżniczą działalność, nic Was to nie kosztuje a nam bardzo pomaga, dostajemy mały procent od wartości Waszych zakupów. Te kolorowe okienka z reklamami są pod tekstem i sekcją komentarzy, tak więc scrollujcie tak jak lubicie, do samego końca😉. Możecie też postawić nam kawę☕, i nie tylko, z tego linku https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy  Jest też oczywiście patronite, czyli bezpieczny link, gdzie również możecie zostać naszymi mecenesami♥️♥️♥️ i w ten sposób otrzymywać różne specjalne treści i inne bonusy.  https://patronite.pl/InVia-Wandrusy  Dziękujemy, że dotrwaliście do końca😄, do zobaczenia gdzieś w świecie i do zaś❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *