Nisyros
Grecja,  Nasze podróże,  Wandrujymy po świecie

Nisyros- grecka wyspa wulkanu i cudów.

Z wyspy na wyspę

Już po zaplanowaniu wycieczki na Kos wiedziałam jedno, chcę zobaczyć wulkan na pobliskiej wyspie Nisyros🌋. Nigdy nie byłam w pobliżu ani we wnętrzu aktywnego wulkanu, więc tym bardziej czułam, że muszę😉Wycieczkę na Nisyros kupiliśmy przy okazji zwiedzania Kos w lokalnym biurze podróży. Okazała się o połowę tańsza niż ta sama wykupiona w biurze, z którym polecieliśmy na Kos. Zawsze jesteśmy zwolennikami podróżowania na własną rękę a jeśli już z biurem, to najlepiej z lokalnym. Tak więc rankiem czekaliśmy pełni ekscytacji przy głównej drodze na autobus, który zawiózł nas najpierw do Kardameny, portowego miasteczka skąd popłynęliśmy na wyspę Nisyros. Nasza łajba🛥️ czasy świetności miała już dawno za sobą, żeby uniknąć smrodu spalin i huku silników, usadowiliśmy się na dziobie, gdzie mogliśmy już bez przeszkód delektować się krótkim rejsem trwającym niecałą godzinę.

Mandraki

Mandraki to największe miasto na Nisyros, zamieszkane przez niecałe 800 osób. Często jest też nazywane małym Santorini głównie ze względu na kolorystykę budynków czyli wszechobecną biel i błękit. Różne są tłumaczenia, dlaczego Grecy akurat w te kolory malowali swoje domy, słyszałam, że po to by odstraszyć owady czy żeby ochłodzić wnętrze, tu dowiedziałam się czegoś innego. W czasach kiedy Grecja nie była wolnym krajem i nie mogli wywieszać swoich flag, kolorami swoich domów niejako deklarowali swój patriotyzm. W miasteczku mieliśmy jakieś dwie godzinki na posiłek i pobłądziliśmy wśród tych pięknych, wąskich uliczek. Co nas pozytywnie zaskoczyło, menu w lokalu w samym centrum było w języku polskim a miła właścicielka próbowała nawet mówić po polsku.❤️ Zamówiliśmy u niej gulasz wołowy, zapiekaniec, kozinę i lokalne sery w bardzo przystępnych cenach. Trochę żałowaliśmy, że mamy tak mało czasu, bo klimat tego miejsca bardzo nam się spodobał.

Klasztor Panagia Spiliani

Będąc w mieście Mandraki nie sposób przeoczyć dużego, białego budynku na górze ponad miastem, to klasztor Panny Maryi z Jaskini. Został wybudowany na ruinach zamku joannitów wokół skały, gdzie znajduje się cudowny obraz Matki Bożej. Podania głoszą, że w 1400 roku rolnik pracujący w pobliżu gorących źródeł znalazł obraz i zaniósł go do kościoła, jednak nazajutrz obraz w niewyjaśniony sposób znalazł się w jaskini. Działo się tak za każdym razem, kiedy wierni przenosili go do kościoła. W końcu obraz został w jaskini i słynie z wielu uzdrowień. Kobiety dostępują tu też łaski upragnionego macierzyństwa o czym świadczą wota w postaci maleńkich figurek dzieci, albo po prostu laleczki ulokowane wokół obrazu. Można wierzyć lub nie, ale mnie też się tu przytrafiło coś co trudno wyjaśnić. Od dwóch lat zmagałam się ze stanem zapalnym mięśnia stopy. Noga bolała raz mniej, raz bardziej i było to bardzo uciążliwe. Pomodliłam się i zapaliłam świeczkę i dopiero po dłuższym czasie, kiedy robiłam napisy do naszego filmu na YT właśnie z tego miejsca, uświadomiłam sobie, że noga przestała mnie boleć. Mogę dalej „wandrować” po świecie.

W kraterze wulkanu

Po niezbyt długim zwiedzaniu pięknej Mandraki wsiedliśmy grzecznie w autokar by udać się w głąb wyspy na gwóźdź programu, czyli eksplorację wulkanu. Czynnego wulkanu! Krater Stefanos, bo tak się ten jegomość nazywa jest stale monitorowany a przebywanie w jego pobliżu raczej bezpieczne. Samo schodzenie do krateru jest „na własną odpowiedzialność” o czym informują nas tablice. Prawie wszyscy turyści są jednak odpowiedzialni i schodzą do wnętrza krateru, gdzie możemy zobaczyć tzw. fumarole, czyli otwory z których wydobywa się siarkowy wyziew Stefana. Na rozgrzanej jak patelnia powierzchni krateru nie przebywamy jednak zbyt długo. Najbardziej przeszkadza dławiący odór, ale wrażenie jest niesamowite. Wulkan daje życie całej wyspie, ponieważ wulkaniczna gleba jest bardzo żyzna. W dawnych czasach, gdy nikt jeszcze nie myślał o turystyce, tutejsi rolnicy byli samowystarczalni. Mieli żyzną ziemię i dookoła morze ze swoimi skarbami. Czegóż chcieć więcej? Jedynym problemem wyspy mógł być jej kształt a mianowicie dość strome zbocza, gdzie znajdowały się pola uprawne, ale i z tym można sobie było poradzić. Tubylcy wybudowali ogromne tarasy, poprzedzielane kamiennymi murkami w ten sposób woda deszczowa nie spływała od razu w dół lecz wsiąkała w płaski teren bardziej nawadniając pola. Dzisiaj Nisyros nastawione jest głównie na turystykę i nie opłaca się uprawiać na tak trudnym terenie, robi się to tam gdzie są bardziej dogodne warunki a mieszkańcom Nisyros żyje się lekko i przyjemnie😉

Jeżeli temat Was zainteresował, na YouTube jest oczywiście film z naszego pobytu na Nisyros . Tradycyjnie zachęcam do wszelkiej aktywności na naszym kanale na YouTube i w mediach społecznościowych. Lajkujcie👍 i piszcie komentarze. Pamiętajcie też o nas gdy robicie zakupy przez internet na allegro czy ceneo. Teraz nawet zamawiając pobyt wakacyjny na Booking czy kupując bilety lotnicze w LOT możecie to zrobić bezpiecznie z linków na naszych stronach, wspierając tym samym nasz kanał. Lubimy też kawę i jeśli macie ochotę, możecie nam postawić kawkę☕z tego linku👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy Dziękujemy, że jesteście z nami i pozdrawiamy Was serdecznie❤️Do zobaczenia gdzieś w świecie i do zaś!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *