Jak dojechaliśmy samochodem do Macedonii Północnej
Dlaczego wolimy jechać autem niż samolotem.
Właściwie to Radek jedzie całą drogę a ja choć posiadam prawko, jestem tylko pasażerem, bo kierowca ze mnie marny. Kiedy jedziemy na wakacje autem wszystko dzieje się po kolei, stopniowo wprowadzamy się w ten wakacyjny stan, czujemy się trochę takimi Nomadami w naszym malutkim domku na kółkach. Możemy też zabrać więcej rzeczy, ubrań, sprzętu czy ogólnie pojętego dobytku. Podróżując samolotem czuję się wyrwana ze swojego otoczenia i postawiona w innym miejscu tak nagle i bez przygotowania, za szybko jak dla mnie:)
Uwielbiamy gdy po drodze krajobrazy potrafią nas zaskoczyć
Kiedy w 2017 roku po raz pierwszy odwiedziliśmy niezbyt znaną nam Macedonię ( jeszcze wtedy nie północną) wiedziałam już, że to nie było ostatnie spotkanie z tym pięknym krajem. Zachwyciła nas wtedy przyroda i życzliwi ludzie z sercem na dłoni. Pamiętam swoje pierwsze wrażenie, kiedy zobaczyłam jezioro Ochrydzkie i te piękne góry naokoło, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja postanowiliśmy znowu tam pojechać. Tym razem nie autokarem, trzymani za rączkę przez biuro podróży i z wianuszkiem znajomych i przyjaciół, ale zupełnie sami, autem, wolni, tak jak lubimy najbardziej. Wiedzieliśmy mniej więcej czego się spodziewać i zaopatrzeni w wałówę tylko na drogę ( jedzenie w Macedonii jest jeszcze w miarę tanie) ruszyliśmy w kierunku południowym po kolejną przygodę.

No to w drogę……
Wyruszamy w sobotę rano i jak zawsze mamy obsuwę, ale to norma u nas. Trasa przebiega sprawnie, jesteśmy bardzo zdyscyplinowani w podróży, nie robimy jakichś zbędnych postojów, no chyba że coś nas nagle zachwyci. Nie inaczej było i tym razem. Na początek Czechy i Słowacja, szczerze powiem, że nie czuję się tam jak za granicą. Blisko i dogadać się można bez problemu. W Czechach jedziemy bezpłatnym odcinkiem drogi, dopiero w Słowacji musimy kupić winietę, my wybieramy trzydziestodniową za 17 euro. Trasa przebiega sprawnie i wkrótce zatrzymujemy się na obiad w miłym miejscu obok autostrady, które nazywa się „Odpoczywadlo Predmier”. Jest czysto i w miarę spokojnie, choć przy autostradzie, mają nawet ujęcie wody pitnej, także spoko.
Posileni domowym jedzonkiem od razu ruszamy w dalszą drogę, jeszcze przyszła nam ochota na lody.
Deser po obiadku to super sprawa i za kwadrans 15:00 meldujemy się na granicy z Węgrami. No i tu już naprawdę jesteśmy za granicą a forinty i język węgierski to dla mnie jedna z największych zagadek, jak oni się znaleźli w centrum Europy😏? Z językiem niepodobnym do żadnego innego. Mijamy pola uprawne i małe wioski z podobnymi do siebie domkami, odwróconymi szczytami do drogi. Nie jedziemy autostradami, Węgrzy mają dobre drogi krajowe, jedynym minusem jest brak jakiegokolwiek miejsca, żeby się zatrzymać na popołudniową kawę☕. Szukamy dość długo i musimy kawę połączyć z kolacją.
Ps. Jeżeli ktoś byłby zainteresowany zakupem kuchenki gazowej, jakiej używamy w czasie naszych wyjazdów ( lub innej, a przy okazji nas odrobinę wesprzeć ) to odnajdziecie ją pod tym linkiem : Allegro sport i turystyka dziękujemy i polecamy 😊
Na łonie natury smakuje nam zdecydowanie lepiej

Pełni nadziei ruszamy w dalszą drogę do granicy z Serbią i tu zaczynają się problemy. Na granicy czekamy dwie i pół godziny, choć wybraliśmy mniej uczęszczane przejście w Tompie. Najbardziej nieswojo czuję się przejeżdżając przez Serbię, nie wiem czemu, ale kraj ten wywołuje we mnie mieszane odczucia, pewnie to przez moją niewiedzę. Ludzie jak ludzie, wszędzie są i dobrzy i źli. Najlepiej więc byłoby poznać ten kraj lepiej niż zza szyby samochodu, ale wszystko przed nami. Największe problemy sprawia nam tankowanie, nigdzie nie możemy znaleźć stacji, na której można płacić kartą ani nawet kantoru, żeby kupić serbskie dinary. Za litr benzyny wołają 1,90 euro (cena za litr w Słowacji w tym czasie to 1,55 euro), toż to rozbój w biały dzień a właściwie w noc, bo zrobiło się już bardzo późno i musimy zatrzymać się na spanie. Rankiem, na szczęście udaje nam się znaleźć stację OMV w miejscowości Lapovo gdzie możemy zapłacić kartą, więc pomijając fakt, że i tak czujemy się nieco okantowani, bo cena na banerze przed stacją jest jednak niższa niż wyświetlająca się na dystrybutorze. Czujemy jednak ulgę, że nie musimy płacić w euro.

Wreszcie, po długiej podróży, w niedzielę 0 12:49 wjeżdżamy do Macedonii Północnej.
Przekroczenie granicy zajmuje nam w tym wypadku godzinę i 10 minut, czyli nie najgorzej. Najważniejsze o czym musicie pamiętać wjeżdżając do Macedonii Północnej, to zielona karta, która jest obowiązkowa w tym kraju. Warto o tym pomyśleć jeszcze w Polsce, bo na granicy trzeba za nią zapłacić 220 zł na 15 dni. Wkrótce na oparach( kolejny stresik) docieramy do stacji paliw i zatankowani do pełna meldujemy się w naszej pierwszej miejscówce w Skopje.
I tu kolejne schody, ponieważ nie możemy się dostać do naszego mieszkania a nie mamy jeszcze macedońskiej karty, żeby zadzwonić. Na szczęście zauważa nas przez okno nasz współlokator i otwiera nam drzwi. Załatwiamy konieczne formalności z naszą przemiłą gospodynią, szybki prysznic i od razu na miasto. Jesteśmy zmęczeni i głodni, ale mega szczęśliwi. Nareszcie w Macedonii!
Jeżeli potrzebujecie dokładniejszych informacji dotyczących podróży do Macedonii Północnej, zapraszamy do obejrzenia naszego filmu na YouTube, film możecie zobaczyć poniżej, miłego oglądania 😊
Dziękuję, że przeczytałeś do końca, to co tutaj robię, robię zupełnie za darmo, możesz jednak mi pomóc rozwijać tego bloga i cały nasz kanał robiąc zakupy na allegro z linku poniżej, dziękuję z całego ❤️i wielkie 😘😘😘 dla Ciebie!
Jeśli chcielibyście postawić nam kawkę☕ to teraz istnieje taka możliwość. Tutaj jest link, gdzie możecie wesprzeć naszą twórczość👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy Dziękujemy😘
Premium Banner
Wspomniana stacja paliw na której można zapłacić kartą
Zobacz również
Kanion Matka i Góra Vodno
2023-07-28
Park Narodowy Galiczica – sucha kraina między jeziorami.
2023-12-14
4 komentarze
Krzych
Dobrego dnia,
super reportaż dobre informacje, z humorem podane.
Jeśli chodzi o ceny paliw to dobrze jest zapoznać się przed podróżą z https://www.e-petrol.pl/notowania/rynki-zagraniczne/stacje-paliw-europa. Wtedy uniknie się przykrych niespodzianek.
Przy planowaniu podróży używam viamichelin, podaje realniejsze czasy podróży.
Kuchenka dobra sprawa.
Pozdrawiam +
Krzych
In-Via
Dziękujemy za miłe słowa 🙂 Z naszej strony, jeżeli podróż jest już zaplanowana a noclegi wykupione, zostaje nam tylko dostać się do miejsca docelowego na czas, więc musimy zakupić paliwo w cenie takiej a nie innej. Czasem warto zjechać z autostrady do jakiejś mniejszej miejscowości, gdzie jest tańsze paliwo. W przypadku Serbii raczej nie było takiej możliwości, bo nie mieliśmy tamtejszej waluty. Ale daliśmy radę 😉 Pozdrawiamy serdecznie.
Macedonia
Warto również wspomnieć o rosnącym znaczeniu turystyki ekologicznej w Macedonii Północnej. Dzięki wspaniałym parkom narodowym, górom i jeziorom, kraj ten staje się popularnym miejscem dla osób szukających zrównoważonego turystyki. Ekologiczne pensjonaty, szlaki turystyczne i zielone winiarnie to tylko niektóre z atrakcji, które łączą turystykę z ochroną środowiska.
In-Via
Nie ukrywamy, że ekologia jest dla nas ważna a zrównoważona turystyka to przyszłość. Macedonia Północna to piękny kraj z przemiłymi mieszkańcami ale jeżeli chodzi o ekologię mają jeszcze sporo do zrobienia. Smucił nas widok dzikiego wysypiska śmieci w przepięknych górach czy chociażby zwykłe zagrzebywanie petów w piasku na plaży. Żeby to zmienić potrzeba przede wszystkim odpowiedniej gospodarki odpadami i edukacji. Trzymamy kciuki za Macedonię Północną, bo kraj ma ogromny potencjał i jest to jedno z tych miejsc gdzie zostawiliśmy swoje♥️