Jezioro Lovatnet
Nasze podróże,  Norwegia,  Wandrujymy po świecie

Jezioro Lovatnet-piękne lecz tragiczne miejsce

Najpiękniejsze jakie widziałam

Jezioro Lovatnet
Ten kolor, spokój i słynna kładka, pięknie

Oglądając różne informacje o Norwegii przed wyjazdem niejednokrotnie natykałam się na zdjęcia tego jeziora i naprawdę nie wierzyłam, że w rzeczywistości może być aż tak turkusowe. Nigdy nie widziałam tak czystego i pięknego jeziora. Woda zasilająca Lovatnet spływa prosto z gór a zwłaszcza z dwóch lodowców, jak również z wodospadu Ramnefjellsfossen z wysokości przeszło 800 metrów. Całe otoczenie jeziora jest niezwykle sielskie i naturalne. Obok turystów zatrzymujących się na piknik spotykamy pasące się bydło, Norwegów to nie dziwi, przyjezdnych trochę tak😮Ogólnie ciężko tu dojechać, bo drogi są strasznie wąskie a ilość mijanych kamperów wprost niewyobrażalna. Musieliśmy się też spory kawałek cofać przed autobusem, dobrze że Radek to dobry kierowca, bo ja bym chyba wysiadła z tego auta i płakała na drodze😭😉Otoczenie jeziora jest niezwykle piękne więc nie dziwi nas ilość domków, pewnie do wynajęcia. Lecz choć miejsce cieszy się niebywałą popularnością to tłumów nigdzie nie widać. Zaparkowaliśmy bez większych problemów na małym, bezpłatnym parkingu i najpierw udaliśmy się bezpośrednio nad jezioro w ikoniczne miejsce z małym molo, które widziałam w internecie.

Co się wydarzyło nad jeziorem Lovatnet

Piękne okoliczności przyrody i ogólny spokój tego miejsca, mimo szczytu sezonu, nie pozwalają nam jednak zapomnieć o dwóch strasznych katastrofach, jakie miały miejsce nad jeziorem. Specjalnie, aby lepiej wszystko zrozumieć, udajemy się na spacer ścieżką pamięci. Ale zacznę może od początku. 15 stycznia 1905 roku z góry Ramnefjellet(1493m.n.p.m.) oderwała się ogromna skała, według szacunków było to ok.870 tysięcy ton głazów. Wpadając do jeziora skała utworzyła potężne tsunami, 40 metrową falę, która zmiotła z powierzchni ziemi dwie wioski nad jeziorem Bodal i Nesdal. Zginęły wtedy 63 osoby a tylko 9 ciał odnaleziono. Reszta spoczęła na dnie jeziora, gdzie mają swój grób do dzisiaj. Jeden ze statków turystycznych „Lodalen”, który pływał po wodach jeziora, został  przeniesiony przez falę aż 350 metrów w głąb lądu a jego wrak nadal spoczywa w tym miejscu, gdzie wyrzuciło go tsunami. Po tej katastrofie ludzie odbudowali swoje domostwa i postawili pomnik w miejscowości Nessoden.

Wydarzyło się drugi raz

Niestety historia lubi się powtarzać i kiedy mieszkańcy Bodal i Nesdal powoli zapominali o strasznej tragedii 13 września 1936 roku, nad ranem kiedy jeszcze wszyscy spali miała miejsce druga katastrofa. Osuwisko skalne o objętości około miliona metrów sześciennych oderwało się od góry Ramnefjellet i z wysokości ok. 800 metrów wpadło do jeziora. Tworząc 80 metrową falę, która pochłonęła 74 istnienia ludzkie i 100 domostw, 41 osób nigdy nie odnaleziono. Wiosek już nie odbudowano. Na pamiątkę tej strasznej tragedii przy drodze zamontowano tablicę z nazwiskami wszystkich 135 ofiar i datami ich urodzin. Szczerze mną wstrząsnęła ta lista, zwłaszcza daty urodzin, w wielu przypadkach tak bliskie daty tragedii…

Ścieżka pamięci

Na pamiątkę tych wydarzeń w miejscu gdzie zamontowana jest tablica, po drugiej stronie drogi zaczyna się kilometrowa ścieżka pamięci. Po drodze mijamy tabliczki z cytatami z biblii. Czytamy też refleksyjne teksty, które mają nas wprowadzić w odpowiedni nastrój i przyznaję że po jakimś czasie zaczynam się czuć nieswojo. Na ścieżce nie było żywego ducha. Po pewnym czasie wyszliśmy z lasu na polną drogę, która pewnie łączyła obie, nieistniejące już wioski. Znowu weszliśmy do lasu by po chwili znaleźć się na końcu ścieżki pod skromnym, drewnianym krzyżem. Tu posiedzieliśmy chwilę w zadumie i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Życie toczy się dalej

Po zejściu ze ścieżki pogoda trochę się popsuła i w deszczu czmychaliśmy do auta. Chcieliśmy jeszcze zobaczyć z bliska lodowiec Kjenndalsbreen, znajdujący się w pobliżu, ale rozpadało się na dobre. Pojechaliśmy więc w stronę naszej miejscówki. Po jakimś czasie przestało jednak padać i zrobiliśmy sobie jeszcze mały piknik nad jeziorem w bardzo miłym towarzystwie😉A lodowiec jeszcze na pewno zobaczymy.

Jeżeli podobał się Wam wpis to zapraszam też do obejrzenia naszego filmu na YouTube o tym pięknym miejscu. Jak zawsze zachęcam do aktywności na naszym kanale i wszystkich social mediach. Komentujcie i łapkujcie 🙂👍Jeżeli robicie zakupy w internecie pamiętajcie o naszych linkach afiliacyjnych. Pozdrawiam Was z całego❤️Możecie też postawić nam symboliczną kawkę☕ będziemy wdzięczni😘 Tutaj jest link, gdzie możecie wesprzeć naszą twórczość👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *