Galicznik i Park Narodowy Mawrowo
Zapraszamy Was dzisiaj do Parku Narodowego Mavrovo, gdzie po intensywnej wizycie w Skopje, mogliśmy nieco a nawet bardzo odsapnąć. Po przyjeździe do naszej drugiej miejscówki nad jeziorem poczuliśmy się naprawdę doskonale. Temperatura spadła o całe 10 stopni w porównaniu do gorącej stolicy, wprawdzie było chwilowe załamanie pogody i to pewnie też dlatego nagle się ochłodziło, ale podejrzewam też że temperatura tutaj z reguły jest niższa niż w Skopje. Widok z naszego balkonu był po prostu epicki i choć ranki były naprawdę rześkie, to śniadanie na balkonie z takim widoczkiem po prostu obowiązkowe.

JEZIORO MAVROVO powoli wysycha…
Jezioro Mavrovo to sztuczny akwen powstały w 1957 roku w wyniku wybudowania zapory na rzece Mavrovskiej. W okolicy jeziora wielu mieszkańców Skopje ma swoje letnie domy, cała okolica wydaje się być dosyć spokojnym miejscem. Ciekawostką może być fakt zatopienia w wodach jeziora kościoła pod wezwaniem św. Mikołaja. W ostatnich latach jednak poziom wody w jeziorze obniżył się tak bardzo, że stoi on obok jeziora. Z początku działo się tak tylko w okresach suszy lub latem, teraz widocznie jest już tak cały czas ponieważ widzieliśmy, że zaczęła się jego renowacja.



GALICZNIK wioska sera i wesela
Będąc w okolicach jeziora, oprócz wspaniałych górskich wycieczek m.in. na opisaną już przez nas górę Korab, warto udać się też do słynnej wioski Galicznik, podobno najpiękniejszej wioski w całej Macedonii Północnej. Wioska Galicznik leży na zboczach góry Bistra 1400 m. n.p.m. W przeszłości była to duża pasterska wioska, cały sezon letni pasterze wypasali tu owce i wytwarzali znakomite owcze sery. Niepowtarzalny smak sera brał się z porastających tutejsze łąki ziół, głównie tymianku i oregano. Na zimę pasterze migrowali nad morze egejskie. Na nas wrażenie zrobiła nie tyle sama wioska (która wydała się nam jedną z wielu wiosek) co jej wspaniałe położenie na zboczu góry z pięknymi widokami.



Dzisiaj życie tętni tutaj głównie latem a na stałe zamieszkują wioskę tylko dwie osoby a mianowicie Baba i Dede właściciele małej knajpki, gdzie mieliśmy okazję się posilić




Galicka Svadba…….
Będąc w tym miejscu nie sposób pominąć wspaniałej tradycji, jaka istnieje w tym miejscu, chodzi oczywiście o Galiczkie Wesele (Galicka Svadba), czyli coroczny zwyczaj zaślubin. Dawniej zaślubiny odbywały się tylko w jednym dniu w roku, w uroczystość św. Piotra 12 lipca, czasem nawet 50 par brało ślub w ten jeden dzień, wesele trwało tydzień a panna młoda potrafiła mieć na sobie nawet kilka kilogramów złota. Dzisiaj organizowana jest w Galiczniku coroczna impreza, nawiązująca do starej tradycji. Pary narzeczonych, którzy chcą właśnie podczas tego tradycyjnego wydarzenia kulturalnego wziąć prawdziwy ślub, wyłaniane są w wyniku konkursu. Warunkiem jest jednak galiczkie pochodzene przynajmniej jednego z przyszłych małżonków. Tak więc tradycyjne Galiczkie Wesele urosło do rangi wydarzenia kulturalnego, pielęgnującego dziedzictwo kulturalne Macedonii Północnej.

My oczywiście na wesele się nie załapaliśmy, choć marzy mi się wędrować szlakiem wspaniałych wydarzeń kulturalnych, festiwali i poznawać tradycje, ludzi i być w centrum wydarzeń ważnych dla miejscowej społeczności. Widzieć jak żyją te wszystkie senne teraz miejscowości, zobaczyć je tętniące życiem, ale mam nadzieję że wszystko przed nami. Po krótkiej wizycie w miejscowej jadłodajni, postanawiamy pokręcić się trochę po wiosce i udajemy się na krótki spacer do miejscowej cerkwi pod wezwaniem św. Piotra i Pawła. Nie wiedzieliśmy czy kościół będzie otwarty, ale zauważyliśmy staruszka, który siedział na ławeczce przed wejściem i zapytaliśmy, czy można wejść do środka. Dziadek skinął głową i pokazał nam wnętrze świątyni, piękne freski i różne obrazy. Mało tego, zaprowadził nas na taki pawlacz-stryszek, gdzie zobaczyliśmy wiele starych ikon i jego rodzinne zdjęcia a na koniec zażyczył sobie wspólne zdjęcie😊
Po wizycie w kościele pokręciliśmy się jeszcze po placu przed nim, znajduje się tam swego rodzaju amfiteatr, który spełnia ważną rolę podczas wyżej wspomnianego galiczkiego wesela. Za wioską znajduje się też hotel, ale podejrzewam że w okolicach lipca próżno szukać tam wolnych miejsc, zawsze jednak warto próbować. Podczas naszego spaceru mijamy też wycieczkę na zabiedzonych koniach, niestety nie wyglądało to zbyt dobrze. Widać, że w Macedonii Północnej jest jeszcze wiele do zrobienia na tej płaszczyźnie, że zwierzęta nie są często traktowane tak jak należy. Swoją drogą Polska też nie jest pod tym względem idealna. Za to w drodze powrotnej zauważamy małe stadka koni, pasących się zupełnie swobodnie na cudownie pachnących ziołami, macedońskich łąkach i tu postanawiamy chociaż na chwilę się zatrzymać. Po prostu chłonąć te cudowne krajobrazy i zachować je w pamięci.

Jeżeli spodobała Wam się ta krótka relacja i chcielibyście zobaczyć film z naszej wizyty w Galiczniku, zapraszamy Was do obejrzenia filmu na YouTube😘. Zachęcamy do subskrypcji naszego kanału 💕Teraz także możecie postawić nam symboliczną kawkę☕ będziemy wdzięczni😘Tutaj link, gdzie możecie wesprzeć naszą twórczość👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy










Jeden komentarz
In-Via
Thank you for your kind words and I`m glad you liked the post 🙂