Uzbekistan
Nasze podróże,  Uzbekistan,  Wandrujymy po świecie

Uzbekistan- podsumowanie

Dla tych co chcą, ale się boją

Zacznijmy od tego, że każdy ma prawo się bać 😱 a odczuwanie strachu leży w ludzkiej naturze i pozwalało nam jakoś przetrwać, jako gatunkowi. Każdy strach jest uzasadniony, ponieważ każdy człowiek jest inny i ma inne doświadczenia. Warto jednak przezwyciężać swój strach, zwłaszcza jeżeli chodzi o drugiego człowieka, ponieważ tracimy przez niego (przez strach, nie człowieka) możliwość poznania. A możliwość poznania jest, w moim odczuciu, błogosławieństwem naszych czasów. Podróżowanie jest ciężką orką, czujemy zmęczenie, niewygody, jesteśmy niewyspani, czasem sfrustrowani, ale dalibóg, życie w podróży, to jest prawdziwe życie. Jak napisał  św. Augustyn „Świat jest jak książka. Ci, którzy nie podróżują, czytają jedynie pierwszą stronę.” 

Buchara
Kobiety zawsze znajdą wspólny język 😉

Ludzie i ich zwyczaje

Przylatując do Uzbekistanu powinniśmy zmienić nasze postrzeganie muzułmanów. Byliśmy spokojni, ponieważ mieliśmy już do czynienia z wyznawcami islamu w Turcji czy Bośni. Nie odczuwaliśmy strachu, bo to czym nas karmią media📺 jest naprawdę przesadzone. W Uzbekistanie nie znaleźliśmy radykałów czy ludzi wrogo do nas nastawionych, to kraj ludzi tolerancyjnych i ciekawych świata. Ponadto bardzo gościnnych i otwartych. Nie spotkaliśmy tutaj też żadnych „dzikusów”, czego obawiała się część naszych znajomych😅😜. Ogólnie uważamy, że mamy szczęście do dobrych ludzi♥️i mamy nadzieję, że tak już zostanie. 

Co zauważyliśmy

Nie możemy Wam napisać jak im się tu żyje, wiadomo, są bogaci i biedni, ale na ogół jakiejś strasznej biedy nie widać. Najgorzej, z tego co słyszeliśmy, mają ludzie starsi, ponieważ emerytury są marne. Trzeba wtedy liczyć na rodzinę, a rodziny są liczne. Często zadawano nam pytanie czy mamy dzieci i czemu tylko dwoje?😅Tutaj rodziny z ósemką czy dziesiątką dzieci to nie jest nic dziwnego, zwłaszcza na wsiach. Do szkoły dzieci chodzą ładnie ubrane w mundurki, są czyste i zadbane. Uzbecy dbają o relacje rodzinne, wesele u nich trwa cały tydzień a przez dom przewija się nawet 800 ludzi, przy czym nikt nie wychodzi głodny. Można zauważyć dwojakie zwyczaje, jedne typowo wschodnie, uzbeckie, inne już trochę zachodnie. Niektóre panny młode miały tradycyjne stroje a niektóre białe sukienki. Było to widać zwłaszcza w Chiwie, gdzie orszaki weselne przechodziły przez stare miasto w rytm wesołej muzyki puszczanej z głośników. Wołali też nas na takie wesele, nagrywaliśmy i robiliśmy zdjęcia, ale ceremonia wchodzenia żony do domu męża to przedstawianie wszystkich członków rodziny, którym żona musi się pokłonić. W tym czasie znoszą jej posag w postaci dywanów, pierzyn, futer i innych potrzebnych  nowej rodzinie rzeczy. Po 15 minutach już nam się znudziło a potem dowiedzieliśmy się, że taka ceremonia trwa z półtorej godziny😮🫠. 

Rzemiosło cierpliwych ludzi

Pisałam już wcześniej, że Uzbekistan jest bawełnianym potentatem. Wiadomo, że tą bawełnę trzeba też umieć przerobić i dywany to jest też coś, z czego Uzbekistan słynie. Dywany są potrzebne w czasie srogich zim🥶, są potrzebne do domu🏠 i meczetu🕌 a nawet do modlitwy. Byliśmy też w muzeum dywanów i w pracowni. Jest to bardzo mozolna praca a wykonanie takiego dywanu jak na zdjęciu trwa około miesiąca.

Mogliśmy też obserwować przy pracy chłopaków zajmujących się rzeźbieniem kolumn. Takie ogromne, pięknie rzeźbione kolumny można potem podziwiać w różnych budynkach użyteczności publicznej.

Na bazarach można też spotkać rękodzieło w postaci przepięknej ceramiki i takie talerze (chyba miedziane) na których wystukuje się wzór dłutkiem i młoteczkiem. Widzieliśmy w Bucharze, w twierdzy Ark jak chłopak wykonuje misterne wzory na tych talerzach.

Jedzenie

Jedzenie w Uzbekistanie jest raczej mięsne i nieco tłuste. Z początku, jak byliśmy w okolicach Chimgan na prowincji, gdzie nie było żadnych restauracji i musieliśmy jeść u naszych gospodarzy, byłam nieco podłamana😥. Nic mi nie smakowało! Tłuste zupa z pierożkami bez smaku, która po ostygnięciu stała się galaretą, przyprawiła mnie o mdłości🤮. Na szczęście był to taki w sumie jednorazowy incydent, bo choć kuchnia uzbecka jest nieco ciężka, można znaleźć naprawdę wiele przepysznych dań😋😍. Mnie zachwyciły zupy, bogate i sycące z dużą ilością miękkich kawałków mięska, które rozpływało się w ustach i pysznymi warzywami. Polubiłam pirojki (czyt. pirożki) ciasto smażone na głębokim oleju, manti i lagman oraz somsy czyli takie pieczywko z różnym nadzieniem, zwłaszcza mięsnym. Należy pamiętać, że Uzbecy to naród koczowniczy, który żywił się głównie mięsem i nabiałem. Często dania musiały być gotowane nad ogniskiem, ponieważ nie budowali pieców w swoich jurtach, ale mieli tandir. Tandir to taki gliniany komin, taka jakby beczka, w której rozpalało się ogień, kiedy powstał żar, do wewnętrznej strony pieca przyklejało się somsy, które w ten sposób się piekły. Widzieliśmy w Chiwie jak to się robi i naprawdę trzeba nie lada doświadczenia, żeby te bułeczki trzymały się ścianki i nie odpadły podczas pieczenia.

Ile nas to kosztowało

Nasza podróż po Uzbekistanie trwała prawie miesiąc od 23 października do 21 listopada 2024 roku. Oczywiście najwięcej zapłaciliśmy za lot 3402zł 🛫z Warszawy do Taszkentu dla dwóch osób z dwoma bagażami rejestrowanymi, dwoma podręcznymi i dwoma osobistymi.  Pobyty zamawialiśmy na Booking i wszystkie były ze śniadaniami. Mieszkaliśmy w sumie w pięciu miejscach i na te pobyty wydaliśmy 690,40$, z tym że gdy je kupowaliśmy dolar kosztował 4,02zł. Tak się złożyło, że akurat sporo, ale co zrobić🤷. Koło 1500zł wydaliśmy na jedzenie a stołowaliśmy się w restauracjach, 540zł na transport ( głównie taksówki) w tym także podróż autobusem z Taszkentu do Samarkandy i pociągiem z Samarkandy do Buchary, oraz z Buchary do Chiwy. Do tego należy jeszcze doliczyć koszt biletów z Chiwy do Taszkentu, które zakupiliśmy jeszcze w Polsce, przez internet (207zł). Następnie atrakcje, czyli bilety wstępów do różnych miejsc turystycznych, itp. to około 620zł do tego jeszcze doliczam 35$, które zapłaciliśmy Muratowi za kurs na pustynię. Pamiątki i prezenty to jakieś 260zł. Po podliczeniu wychodzi niecałe 9,5tys. zł. czyli powiedzmy, że zmieściliśmy się w dziesiątce🎆. Podróże nie są tanie, to prawda, ale ta ich niepoliczalna wartość, czyli to co przeżyliśmy i czego się nauczyliśmy, stukrotnie przewyższa wartość tych pieniędzy, które wydaliśmy. Na koniec nasuwa mi się jeszcze jeden cytat:  „Podróżowanie sprawi, że zaniemówisz z wrażenia, a potem zamienisz się w gawędziarza.”– Ibn Battuta. Bardzo się cieszymy, że możemy stać się takimi gawędziarzami, że możemy się dzielić z Wami naszymi przygodami i przemyśleniami z podróży, czy to w filmach na YT, relacjach w mediach społecznościowych czy na blogu, dlatego kochani pamiętajcie o nas❤️ robiąc zakupy przez internet.  Możecie pomagać nam robiąc zakupy poprzez linki afiliacyjne, które w postaci reklam wyświetlają się na naszych stronach ( allegro, Booking, obi, ceneo, axa, Lot, eSky, notino) nic Was to nie kosztuje a nam bardzo pomaga, dostajemy mały procent od wartości Waszych zakupów. Możecie też postawić nam kawę☕, i nie tylko, z tego linku https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy  Jest też oczywiście patronite, czyli bezpieczny link, gdzie również możecie zostać naszymi mecenesami♥️♥️♥️  https://patronite.pl/InVia-Wandrusy Na naszym kanale YT są też oczywiście filmy z Uzbekistanu, do obejrzenia których serdecznie zapraszamy. Pod tekstem dodałam trzy, ale jest ich oczywiście więcej. Za wszelkie formy wsparcia serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy, do zobaczenia gdzieś w świecie i…do zaś! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *