Kos
Zacznij od stolicy
Kos to niewielka grecka wyspa. Można usłyszeć takie opinie, że da się ją zwiedzić w jeden dzień. Otóż nie nazwałabym tego zwiedzaniem a jedynie szaleńczym zaliczaniem🏃♀️➡️, czego po prostu nie znoszę. W poznawaniu nowych miejsc ważna jest dla nas historia, ludzie i wiele innych aspektów, w które lubimy się zagłębić. Może nie zwiedziliśmy wyspy jakoś kompleksowo, ale zobaczyliśmy miejsca, które nas interesowały na Kos jak również na pobliskiej wyspie Nisyros. Stolica wyspy również nazywa się Kos, to niewielkie miasteczko liczy niespełna 20 tys. mieszkańców. My zawitaliśmy tam w październiku a więc już po sezonie, mimo to było ciepło i gwarno a urocze uliczki zachęcały aby do nich skręcić i usiąść w małej tawernie na szklaneczkę czegoś chłodzącego. Choć lato jest tutaj bardzo ciepłe, od morza ciągle wieje wiatr, który przynosi nieco ulgi. Jesienią temperatury są bardzo przyjemne🌞, co sprzyja spacerom i odkrywaniu tajemnic tego pięknego miasta.
Zamek Joannitów
W stolicy na pewno jednym z ważniejszych punktów na naszej mapie zwiedzania był Zamek Joannitów czyli Kawalerów Maltańskich lub Rodyjskich, bo taka nazwa też jest używana. Był to zakon rycerski, który powstał jeszcze przed pierwszymi wyprawami krzyżowymi a później był z krucjatami ściśle związany. Kawalerowie Maltańscy założyli pierwszy szpital w okolicach Jerozolimy, gdzie pomagali pielgrzymom i strzegli ich bezpieczeństwa. Pokrótce, choć ślubowali żyć w ubóstwie, zakon zaczął się bogacić, głównie poprzez różne darowizny królów i papieży💰, którzy liczyli na ich ochronę. Przypadło im też część skarbów i posiadłości Templariuszy, gdy tamci popadli w niełaskę u papieża. Do ochrony swoich skarbów i całej wyspy przed wrogami, zakon joannitów wybudował w Kos wspaniałą twierdzę. Z jej murów można zobaczyć tureckie Bodrum, tak więc możemy się tylko domyślać, jakie ta budowla miała znaczenie strategiczne w czasach swojej świetności. Niestety można obejść tylko mury i wejść na dziedziniec zamku, gdzie wystawiono części ruin, różne kolumny i kamienie. Wnętrza zamku nie można jednak zwiedzać, gdyż po trzęsieniu ziemi w 2017 roku, jego konstrukcja została naruszona i nie jest to bezpieczne dla zwiedzających. Warto też dodać, że w dawniej twierdza była dodatkowo otoczona fosą. Dzisiaj w tym miejscu jest alejka, którą możemy okrążyć budynek. Twierdza z lądem była połączona małym mostem, po którym przechodzimy wchodząc do środka.
Platan Hipokratesa
Zaraz naprzeciwko wejścia do Zamku Joannitów znajduje się mały skwer ze starym drzewem pośrodku. Podobno sam Hipokrates zasadził to drzewo🌳, odpoczywał pod nim i nauczał medycyny. W tym miejscu możemy mrugnąć porozumiewawczo oczkiem😉ponieważ drzewo jest jednak dużo młodsze od słynnego ojca medycyny. Faktem jest jednak to, że Hipokrates faktycznie urodził się na Kos. Założył też tutaj pierwszy szpital🏥 gdzie leczył ludzi. A jego słynna maksyma ” Po pierwsze nie szkodzić” do dzisiaj jest najważniejsza dla lekarzy na całym świecie.
Starożytna Agora
Jeszcze do niedawna zakopana pod ziemią i przykryta „pierzynką czasu” spała sobie spokojnie czekając aż ktoś ją odkopie. Trochę nas zdziwił stan tego megahistorycznego miejsca. Grecy są trochę dziwni, mają takie skarby na wyciągnięcie ręki a jakoś szczególnie o nie nie dbają. Agora to taki starożytny rynek, galeria handlowa czy nawet sejm. Najważniejsze sprawy związane z kulturą, polityką czy handlem, działy się właśnie tutaj. Było to także miejsce spotkań religijnych. Dzisiaj zobaczymy tam głównie ruiny, ciekawe pozostałości po dawnym życiu. Mozaika na posadzkach (nijak nie zabezpieczona), smutne pozostałości po świątyni w postaci paru kolumn. Szkoda, że to miejsce nie jest należycie zabezpieczone przed czynnikami zewnętrznymi i przed wandalami. Każdy może tutaj wejść przez zwykłą furtkę i nie wiem jak jest zazwyczaj, ale nikt też nie pobierał opłat.
Rzymski Odeon
Odeon to teatr muzyczny, zbudowany w II wieku i odkryty na nowo w XX. Był troszkę mniejszy niż tradycyjny teatr i przeznaczony do wystawiania sztuk muzycznych. Służył też do spotkań filozoficznych czy politycznych. Takie miejsce miało przeważnie dobrą akustykę i nie trzeba było krzyczeć, żeby być dobrze słyszanym.. Odeon na Kos miał zadaszenie nad publicznością, prawdopodobnie w postaci swego rodzaju żagla, aby chronić publikę przed słońcem.
Plaża Tigaki i słone jezioro Alikes
Będąc na Kos polecamy też wypożyczyć sobie rower. W okolicach stolicy jest dosyć płasko, więc można popedałować i zbytnio się nie zmęczyć. Pojechaliśmy zobaczyć też piękną plażę Tigaki i słone jezioro, które w październiku było praktycznie wyschnięte. W lipcu można podziwiać tutaj flamingi🦩, no i w jeziorze jest woda. Jesienią wszystko jest wyschnięte, z daleka błyszczy się tylko warstewka soli. Tubylcy mówili nam, że od trzech miesięcy nie spadła na Kos kropla deszczu. Było to także widać po trawie, wyschniętej na popiół. Dodatkowo na Kos wieje też ciągle wiatr, który choć daje ukojenie w upale, powoduje jeszcze szybsze wysychanie dosłownie wszystkiego.
Wioska Zia i najwyższy szczyt Kos
Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zaplanowali jednego dnia w górach. Zwłaszcza, że najwyższy szczyt Kos, Dikeos to niezbyt wysoka góra. W sam raz na rozruch i „przymusowe oderwanie od stołu”, czym niewątpliwie jest wypad all inclusive. Dikeos mierzy sobie 846m n.p.m. czyli niewiele, ale szlak prowadzący z wioski Zia, chociaż nie jest trudny, jest dosyć długi. Sama wioska Zia jest bardziej znana z czegoś innego a mianowicie z najpiękniejszych zachodów słońca na wyspie🌅. Turyści głównie po to tutaj przyjeżdżają, my zaś mieliśmy trochę inny plan i przyjechaliśmy porannym autobusem ze stolicy. Wioska jest pięknie położona, z wieloma tawernami na tarasach skąd można podziwiać zachody słońca. Centrum Zia składa się z wielu kolorowych kramików, gdzie można się zaopatrzyć w pamiątki, ale zauważyliśmy że ceny są nieco wyższe niż w mieście Kos.
Nie przyjechaliśmy tu jednak żeby łazić między kramikami i z obawą spoglądając na góry spowite chmurami, niezwłocznie postanowiliśmy atakować szczyt. Pierwszy etap między tawernami był najtrudniejszy, bo jakoś nas tak suszyło🤔. Ale prędko oparliśmy się pokusom i weszliśmy do lasu. Nie spieszyliśmy się zbytnio, podziwiając po drodze budynki, kozy i coraz lepsze widoki. Sama trasa nie była trudna tylko monotonna i kiedy już myśleliśmy, że szczyt jest w zasięgu ręki, okazywało się że niestety nie. Kiedy w oddali zobaczyliśmy powiewającą flagę Grecji, dowiedzieliśmy się że jeszcze został spory kawałek do przejścia. Wtedy wielu naszych „towarzyszy” ze szlaku po prostu zrezygnowało z dalszej wędrówki. My jednak dotrwaliśmy a nagroda była wspaniała, obłędny widok na okolicę.❤️
Jeżeli temat Was zainteresował, na YouTube są oczywiście filmy z naszego pobytu na Kos . Tradycyjnie zachęcam do wszelkiej aktywności na naszym kanale na YouTube i w mediach społecznościowych. Lajkujcie👍 i piszcie komentarze. Pamiętajcie też o nas gdy robicie zakupy przez internet na allegro czy ceneo. Teraz nawet zamawiając pobyt wakacyjny na Booking czy kupując bilety lotnicze w LOT możecie to zrobić bezpiecznie z linków na naszych stronach, wspierając tym samym nasz kanał. Lubimy też kawę i jeśli macie ochotę, możecie nam postawić kawkę☕z tego linku👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy Dziękujemy, że jesteście z nami i pozdrawiamy Was serdecznie❤️Do zobaczenia gdzieś w świecie i do zaś!
Zobacz również



































