Vevcani- Republika, której nie ma.
Planując wizytę w Macedonii Północnej, zainteresowała nas pewna ciekawostka a mianowicie fakt powstania Niezależnej Republiki Vevcani na terenie Macedonii Północnej. Oczywiście republiki nikt nie uznał, ale fantazja mieszkańców małej górskiej wioski, która postanowiła sprzeciwić się całej systemowej machinie, wielce nas zaintrygowała. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko odwiedzić rzeczoną Republikę i jej krewkich mieszkańców.
Gmina Vevcani znajduje się jakieś 30 km. na północny-zachód od Ochrydy. Ta niewielka miejscowość to prawosławna osada wśród muzułmańskich wiosek, dlatego też gdy 8 września 1991 roku Macedonia ogłosiła niepodległość odchodząc od Jugosławii, w Vevcani przeprowadzono referendum, 99% mieszkańców opowiedziało się za utworzeniem Niepodległej Republiki Vevcani, mają nawet swoją flagę i walutę- licnik. Można też nabyć tutejszy paszport z pieczątką, co oczywiście uczyniliśmy.
Po zaparkowaniu w centrum tej niespełna 2,5 tysięcznej miejscowości, ruszyliśmy w górę, opuszczając ścisłe centrum. Najpierw na naszej drodze stanęła prawosławna cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja, więc zajrzeliśmy do środka, wstęp do cerkwi jest bezpłatny. Najdziwniejsze w tego typu budowlach jest dla mnie to, że najbardziej okazałe z zewnątrz, po wejściu do środka okazują się bardzo małym pomieszczeniem, przeważnie ciemnym i dusznym, brak tu ogromnych okien, witraży za to całe ściany pokryte są freskami albo obwieszone ikonami. Wnętrze tej świątyni nie odbiegało od normy, miły pan zapalił nam światło i zrobił klimacik puszczając jakieś cerkiewne śpiewy. Przy okazji zwiedzania tego typu obiektów sakralnych należy pamiętać o odpowiednim ubraniu zasłaniającym ramiona i kolana. Ewentualnie na miejscu można wypożyczyć chustę, czego jednak ja ze względów higienicznych raczej unikam.
Źródła czyli skarb Vevcani
Kierujemy się konkretnie w górę wioski, bo chcemy zobaczyć coś z czego Vevcani słynie a mianowicie źródła, które mają swój początek w pięknym parku za wsią i rozlewają się, pomiędzy domami, przepływają przez środek posesji, by na chwilę schować się pod drogą. Naprawdę coś pięknego. Lekka bryza unosząca się z wody sprawia, że temperatura staje się naprawdę znośna. W parku zamarudziliśmy dość długo, spacerując po kładkach i przysiadując co chwila na ławeczkach w miłym cieniu. Jest też tam wiele małych obiektów sakralnych, cerkiewek i kapliczek, gdzie woda wybija spod ziemi a miejscowi, i nie tylko, wierzą w jej moc uzdrawiania.



Wyżej wspomniane źródła są dla mieszkańców naturalnym skarbem, o który nie bali się wielokrotnie w przeszłości walczyć. Znana jest historia popa Nauma, który po odebraniu w czasie osmańskich najazdów części pastwisk wraz z źródłami, poszedł pieszo do Istambułu prosić o zwrot odebranych ziem i udało mu się to wynegocjować. W niedalekiej przeszłości też doszło tutaj do zamieszek, gdzie musiała interweniować jeszcze wtedy jugosłowiańska milicja. Miejscowi sprzeciwili się wybudowaniu wodociągu do sąsiedniej, wypoczynkowej miejscowości. Inwestycja została jednak wykonana. Kiedy w 2003 roku Macedonia chciała zreformować podział administracyjny i przyłączyć Vevcani do sąsiedniej Strugi, mieszkańcy zagrozili, że staną się drugą bałkańską Andorą. Zostało więc bez zmian i Vevcani nadal jest osobną gminą.
Karnawał w Vevcani
Ale źródła to nie jest jedyna rzecz z której Vevcani słynie, bowiem rok w rok dokładnie 13 i 14 stycznia odbywa się tutaj karnawał. To jeden z najstarszych karnawałów na świecie, bo liczy sobie ponad 1400 lat. Na te dni cała wioska zamienia się w żywy teatr, stroje nawiązują jeszcze do czasów pogańskich i są można by stwierdzić, nieco upiorne. Vevcani od 1993 roku należy do Światowej Organizacji Miast Karnawałowych. I w tym miejscu pojawia się kolejny plan na ciekawą podróż, a mianowicie karnawał w Vevcani😉
Nie będziemy Wam zachwalać tutejszej kuchni, bo jedliśmy tylko burgery z mięsem z kurczaka i frytki i choć były bardzo dobre, to nic w tym szczególnego, bardziej zaintrygował nas ekologiczny sposób chłodzenia piwa w lokalu gdzie jedliśmy, ach te vevczańskie źródła, zdałoby się mieć taki jeden na swoim „placu”😏
Jeżeli podobała się Wam ta krótka fotorelacja, zapraszamy na nasz kanał na YouTube, gdzie opowiadamy o naszej wycieczce do Vevcani nieco bardziej wyczerpująco😊Możecie też postawić nam symboliczną kawkę☕ będziemy bardzo wdzięczni😘Tutaj link, gdzie możecie wesprzeć naszą twórczość👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy



Jeden komentarz
In-Via
Thank you for your nice comment, best regards 😉