Góry... tymu przajymy,  Nasze podróże,  Polskie szlaki,  Wandrujymy po Polsce

Czy każdy może wejść na Rysy?

Już tyle razy przekładaliśmy to nasze wyjście na najwyższy szczyt Polski, zawsze było za wcześnie (a bo to jeszcze śnieg leży) albo za późno ( no przecież śnieg już spadł). I kiedy pod koniec lipca w końcu uznałam, że to dobry czas, to rozbolała mnie noga i to tak dość poważnie. Lekarz uznał, że to jakiś stan zapalny, brałam leki, ale szczerze powiem, że nie bardzo pomagały, było już jednak wszystko zaplanowane i z tą bolącą nogą postanowiłam wejść na Rysy. Po głębokim namyśle stwierdziliśmy, że naszą wyprawę rozpoczniemy po stronie słowackiej, podobno tamten szlak jest nieco łatwiejszy. Udaliśmy się w tym celu do naszych południowych sąsiadów i wykupiliśmy kilkudniową miejscówkę w miejscowości Svaty Kriz niedaleko Liptowskiego Mikulasza, aby już nie trudzić się dalekim dojazdem do naszego punktu startowego czyli parkingu przy Szczyrbskim Jeziorze. Cena całodniowego parkowania to 7 euro, parking jest spory, samochodów jak na 7:00 rano i środek tygodnia-niewiele.

Parking za sklepem Tatrasport tam zostawiliśmy samochód

 

Od parkingu poszliśmy w stronę lasu, asfaltową, jak na razie drogą pod charakterystycznym mostkiem. Najpierw szliśmy szlakiem czerwonym, aż do Popradzkiego Stawu gdzie łączą się dwa najpopularniejsze szlaki na Rysy, czerwony i niebieski. Tam pod szlakowskazami leżała cała masa pakunków od 5 do 10kg, które możecie zabrać na górę do schroniska w zamian za kubek ciepłej herbatki, my się nie zdecydowaliśmy i jak się później okazało, była to słuszna decyzja. 

Pierwszy odcinek naszej trasy nie był zbyt męczący, prowadził głównie w lesie i raczej nie piął się jakoś drastycznie do góry, mgła zaczęła już ładnie opadać i raz po raz wynurzały się zza zakrętu jakieś fajne, górskie widoczki. Po chwili wyszliśmy z lasu i droga prowadziła już pośród kosodrzewiny, malin i różnych innych kolczastych chaszczy. Raz po raz przechodziliśmy przez rwący Żabi Potok, po drewnianych mostkach. Słoneczko to pojawiało się i grzało niemiłosiernie, to znowu chowało się w chmurach. My też czasami szliśmy w chmurach, a chmury wchodziły nam pod ubrania i było brrrr, więc zrobiliśmy sobie przerwę na herbatkę. Czasem takie małe miłe rzeczy jak herbata czy baton potrafią człowieka postawić na nogi 😉 

Teraz zaczyna się wspinanie 🙂

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej i wkrótce dotarliśmy do Doliny Żabiej Mięguszowieckiej z Żabimi Stawami. To naprawdę piękne miejsce, a wyprzedzając fakty, z góry wygląda jeszcze wspanialej. Tutaj też zaczyna się odcinek z łańcuchami i drabinkami. Nie było to dla nas jakieś trudne wyzwanie, już gorsze były te luźne kamienie, które kołysały się pod nogami. Jeden nieopatrzny ruch i kostka skręcona.

W tym momencie nie sposób pominąć kwestii ubezpieczenia w górach. Należy pamiętać, że w przypadku nieszczęśliwego wypadku po słowackiej stronie niezbędne jest ubezpieczenie. W momencie gdy służby udzielą nam pomocy a nie będziemy mieli ubezpieczenia, za wszystko trzeba będzie zapłacić a nie są to małe pieniądze. Sam start śmigłowca ratunkowego wycenia się mniej więcej na 5000 euro. Przy zakupie ubezpieczenia należy też sprawdzić co ono obejmuje i na jaką sumę . 

Nad Wielkim Żabim Stawem
W Bramie Himalajskiej

Ten stromy odcinek trasy pokonałam ostatkiem sił, Radek zagrzewał mnie do walki o każdy krok, naprawdę nie pamiętam już tak słabego dnia w górach. Kiedy jednak zauważyłam majaczący w oddali kolorowy wychodek, wiedziałam że już niedaleko i że dam radę. Po przejściu przez himalajską bramę docieramy do Schroniska pod Rysami. Samo schronisko jest otwarte tylko od 16 czerwca do 31 października, można tu posiedzieć na ławkach na zewnątrz i w środku oraz kupić coś do jedzenia czy picia. My mieliśmy swoją wałówę, więc rozgościliśmy się na zewnątrz, do środka weszliśmy tylko żeby kupić magnes. Oczywiście dla mnie największą atrakcją tego schroniska był wspaniały piec kaflowy, naprawdę przepiękny, nigdy takiego nie widziałam. Szacun za wniesienie i poskładanie go na górze❤️

Na szczyt!

Po przeczytaniu tabliczki pod schroniskiem, że do szczytu zostało już tylko 45 minut, żwawo udaliśmy się w górę. Wielkie połacie śniegu zalegały na zboczach ale szlak był suchy. Wspinaczy było dosyć sporo tego dnia i trzeba było ostrożnie stawiać kroki, żeby nie wywołać lawiny luźnych kamieni, które obsuwały się spod butów. Naprawdę to nie jest głupi pomysł, żeby zabrać kask na szlak a jeżeli idą z Wami dzieci, to już obowiązkowo. Ostatnie podejście było na tyle strome, że musiałam sobie pomagać rękami. Wreszcie dotarliśmy do celu, ale trochę się zawiodłam, bo nie tak to sobie wyobrażałam. Na szczycie jest tak mało miejsca, że zmieścił się tam tylko słupek graniczny😕 Naprawdę pierwszy raz w życiu widziałam taki szczyt, poza tym było tyle ludzi, że zrobienie fotki to było niezłe wyzwanie. Byliśmy jednak niezmiernie szczęśliwi, że najwyższy szczyt w koronie gór Polski został przez nas zdobyty💪

 

Hurra! Nareszcie na szczycie!
Widoczek ze szczytu

Po krótkim pobycie na szczycie zaczęłam już schodzić a mój nigdynienasycony  Radosław postanowił jeszcze wejść na drugi z trzech, jeszcze wyższy niż ten polski, szczyt Rysów już po słowackiej stronie. Oczywiście zrobił to i jeszcze mnie dogonił. W drodze powrotnej znowu posiedzieliśmy w schronisku, ale w końcu trzeba było się zbierać. Autobus też nie przyjechał, choć dowcipni Słowacy postawili przystanek z rozkładem jazdy przed schroniskiem.🤭

 

Czekałam, ale autobus nie przyjechał

A schodzenie z Rysów to była już istna gehenna, moja noga już tak bolała, że miałam ochotę ją obciąć a Radkowi odnowiła się kontuzja kolana, szliśmy tak podpierając się wzajemnie i podnosząc na duchu. Ale udało się, za jakiś czas nie będziemy już pamiętać tych niedogodności, tylko to że zdobyliśmy Rysy. A odpowiadając na tytułowe pytanie tego wpisu, czy każdy może wejść na Rysy? Jeżeli jesteś w miarę sprawny to wejdziesz, trzeba tylko trochę najpierw poćwiczyć nad formą, bo nic tak nie wychodzi podczas zdobywania tej góry jak brak kondycji😉

 Dziękuję, że przeczytałeś do końca, to co tutaj robię, robię zupełnie za darmo, możesz jednak mi pomóc rozwijać tego bloga i cały nasz kanał robiąc zakupy na allegro z linku poniżej, dziękuję z całego ❤️i wielkie 😘😘😘 dla Ciebie! Teraz możecie również postawić nam symboliczną kawkę☕Tutaj link, gdzie można to zrobić👉https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy

Jeżeli chciałbyś/chciałabyś zobaczyć film, jak wchodzimy na Rysy, to zapraszamy na nasz kanał na YouTube. Jeżeli macie jakieś pytania to prosimy pytać w komentarzach.

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *