Mołdawia- kraina wina
Nagonka na alko
W dzisiejszych czasach temat alkoholu staje się coraz mniej popularny a nawet lekuchno obciachowy. No i w sumie dobrze, wszyscy wiemy ile alkohol potrafi wyrządzić krzywdy w rodzinach i jakie są skutki jego nadużywania oraz to, że bezpiecznej dawki nie ma. Odłóżmy dziś jednak na bok polityczną poprawność, ponieważ Mołdawia uczyniła z wina swoje dobro narodowe i ten trunek nie jest tam uznawany za alkohol lecz napój. Pomijam fakt czy się z tym zgadzam, czy nie, no ale tak po prostu jest. Mołdawskie wina są znane na całym świecie, na łagodnych zboczach, pieszczone mołdawskim słońcem, dojrzewają przepyszne winogrona a tradycja winiarska sięga czasów przed naszą erą. Zatem drogi czytelniku jeśli masz +18 lat i alkoholem się nie brzydzisz, zapraszam cię na Narodowe Święto Wina🍷 do Kiszyniowa i do największej „piwniczki” i kolekcji win na świecie wpisanej do Księgi Guinnessa.
Narodowe Święto Wina
Nie ukrywam, że przyjechaliśmy do Mołdawii głównie z powodu tej imprezy, chcieliśmy zobaczyć jak wygląda stolica tego państwa gdy główna ulica w mieście staje się miejscem wielkiej imprezy. W poprzednim wpisie opowiadałam Wam o naszej miejscówce pod Kiszyniowem, gdzie zamieszkaliśmy na czas pobytu w Mołdawii. Z tego miejsca, trochę na uboczu, mieliśmy jakieś dobre pół godziny do autobusu, bo właśnie tym środkiem lokomocji dojeżdżaliśmy do centrum Kiszyniowa, raz ze względu na korki i problem z parkingiem w mieście, dwa z wiadomych przyczyn, czyli zamiaru degustacji wina na festiwalu a trzy, to pod koniec pobytu już prawie ugrzęźliśmy w błocku i nie chcieliśmy stamtąd się ruszać🤭. Jednak w dniu festiwalu pogoda dopisała i mogliśmy się cieszyć pięknym dniem z mołdawską kulturą, winem i jadłem.
Już w autobusie poznaliśmy miłego człowieka, który zaoferował się nam jako przewodnik do miejsca przeznaczenia, choć tego dnia nie sposób było zbłądzić. Cała masa ludzi zmierzała do samego centrum Kiszyniowa, przy Łuku Triumfalnym rozstawiono dziesiątki straganów, przy których winiarze z całego kraju starali się nakłonić do zakupu swoich wyrobów. Można było zaopatrzyć się w bilet z kodem QR, który upoważniał nas do degustacji 12 win, do tego dostaliśmy kieliszek na sznurku, żeby można było powiesić go sobie na szyi i mieć wolne ręce. Karnet kosztował 250 lei mołdawskich ( czyli około 54 zł) Wzięliśmy tylko jeden a degustowaliśmy we dwoje i to był dobry pomysł, bo nie wiem jakbym wyglądała po wypiciu 12 kieliszków wina😅. Wiem, wiem prawdziwi sommelierzy płuczą usta i wypluwają, ale wybaczcie ja jestem ze wsi i takiego marnotrawstwa nie uznaję🤭😉
Oczywiście nie tylko wino jest w tym dniu ważne, ważna jest też oprawa całego wydarzenia, ważne są występy folklorystyczne i wspólne tańce na placu. Spotkaliśmy też naszych rodaków, z którymi zamieniliśmy parę zdań i zrobiliśmy parę fotek, szczególnie miłe było to, że jedna pani była ze Śląska i kojarzyła nas Wandrusów. Impreza była bardzo udana a przy największych wystawcach tworzyły się całkiem spore kolejki, my wzięliśmy na cel największą winiarnię w Mołdawii- Milesti Mici i po zdegustowaniu, byliśmy przekonani że właśnie ją wybierzemy na zwiedzanie, jak postanowiliśmy, tak też zrobiliśmy.
Milesti Mici- największa piwniczka świata
Trzeba na początku zaznaczyć, że nikt nie kopał 200 km podziemnych korytarzy, aby przechowywać w nich wino. Korytarze zostały po nieczynnej już kopalni wapienia, gdzie warunki do przechowywania wina okazały się idealne. Temperatura przez cały rok waha się w granicach 12-14 stopni Celsjusza a wilgotność powietrza to 85-90%, trzeba więc sobie zabrać jakiś polarek. Obecnie wina składuje się w 55 km korytarzy a 1,5 mln butelek składowanego tutaj wina jest wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa. Winiarnia nie produkuje tylko z własnych winogron a skupuje je też od innych producentów. Trafić tutaj nie jest trudno, ponieważ wieś Milesti Mici znajduje się jakieś 20km od Kiszyniowa. Na początku mieliśmy problem żeby znaleźć informacje praktyczne na temat Milesti Mici, ponieważ niektóre rzeczy się tu pozmieniały, dlatego już śpieszę z aktualizacją, gdyby ktoś się tutaj wybierał. Jeszcze do niedawna winnicę można było zwiedzać tylko swoim samochodem, po prostu dosiadał się do was przewodnik i oprowadzał waszym lub wypożyczonym autem po korytarzach pełnych wina. Obecnie kursują elektryczne meleksy z wagonikami, które mogą zabrać na pokład dużo więcej turystów i zwiedzanie jest pewnie bezpieczniejsze. Bilety można kupić na miejscu lub online a zaczynają się od 350 lei mołdawskich (niecałe 75 zł) w tym jest około 50 minut zwiedzania i butelka wina na pamiątkę. Droższe pakiety oferują już degustację na miejscu, są też przekąski do wina a nawet pełne posiłki i taka degustacja 7 mołdawskich win z kolacją i już takim lepszym winem na pamiątkę kosztuje 2200 lei (około 470 zł) całość tej przyjemności trwa dwie i pół godziny. Do Was należy zatem wybór, trzeba jeszcze dodać, że dzieci do lat 10 mają wstęp bezpłatny a po godzinie 17:00 i w weekendy ceny rosną o 100 lei od osoby. Tutaj stronka winnicy, gdzie możecie podpatrzeć ceny pakietów. https://www.milestii-mici.md/en/book-now.html
Wnętrze piwniczki to wiadomo, wiele butelek wina, ogromne beczki i uliczki nazwane od imion szczepów winnych. Jest też ukryta komnata, która była zamurowana, gdzie schowano najcenniejsze butelki, które podobno kazał zniszczyć Gorbaczow w 1985 roku w celu walki z alkoholizmem. Jak to zwykle bywa, przy takich akcjach, wylano dziecko z kąpielą a straty państwa szacowano w miliardach. Niszczono nie tylko gotowe trunki ale też całe winnice, ale u sowietów myślenie nigdy nie było mocną stroną. Skutek był tylko taki, że ludzie zaczęli po prostu na potęgę pędzić bimber. Na szczęście udało się ocalić wiele cennych butelek w Milesti Mici, właśnie w tym ukrytym pokoju, do którego dzisiaj można zajrzeć. Dowiecie się też, że za równowartość około 800zł rocznie można tu wynająć małą niszę i składować sobie tam własne wino, niekoniecznie kupione w Milesti Mici. Wino składowane w takich warunkach z każdym rokiem zyskuje na wartości, jest więc to traktowane jako forma pewnego rodzaju inwestycji. My takich inwestycji nie planujemy, mimo to warto odwiedzić Milesti Mici i zobaczyć podziemne korytarze pełne wina.
Kiszyniów- spacer po mieście
Na koniec chciałabym jeszcze pokazać Wam stolicę Mołdawii, która mnie nie zachwyciła. Dobrze, że pojechaliśmy na Festiwal Wina, bo samo miasto nie zrobiło na nas jakiegoś wielkiego wrażenia. Może przyczyną tego stanu rzeczy była też pogoda, nie wątpię że komuś może się Kiszyniów podobać, nam jednak nie przypadł zbytnio do gustu. Najlepiej zacząć zwiedzanie od Biura Informacji Turystycznej gdzie można nawet nabyć biuletyny w języku polskim. Pokręciliśmy się głównie po centrum gdzie mogliśmy zobaczyć charakterystyczny Łuk Triumfalny. Został wzniesiony w 1840 roku tylko dlatego, że nie mieli gdzie zawiesić dzwonu. Z kolei dzwon powstał po wygranej wojnie rosyjsko-tureckiej z przetopionych tureckich armat, ważył prawie 6400kg i był przeznaczony dla Soboru Narodzenia Pańskiego, jednak nie zmieścił się w kościele. W centrum warto też zobaczyć Park Centralny im. Stefana Wielkiego, jednak po sezonie i przy deszczowej pogodzie prezentował się dosyć smutno. Idąc główną ulicą Kiszyniowa zobaczycie też różne budynki rządowe, Teatr Narodowy czy Salę Organową przy której w małym parku spędziliśmy kilka chwil. Jeżeli zaś chodzi o restauracje, my stołowaliśmy się głównie w La Placinte, jest to wprawdzie sieciówka, ale można popróbować różnych ciekawych dań mołdawskiej kuchni i nie tylko. Mnie zachwyciły desery a zwłaszcza papanasi, przepyszne malutkie pączusie na ciepło ze smietaną i owocowym musem a do tego pyszna kawa. Jedliśmy też w bistro obok dworca autobusowego, gdzie próbowaliśmy słynnej mamałygi, ale niezbyt przypadła nam do gustu. Gdybyście kiedyś zapragnęli odwiedzić Mołdawię, można się wybrać nawet na krótki citybreak, zachęcamy do skorzystania z naszych linków afiliacyjnych na loty z LOTem😊👇. To jeszcze nie koniec naszej przygody w Mołdawii, następnym razem zabierzemy Was w ciekawe miejsce, gdzie dosłownie można cofnąć się w czasie, na razie to wszystko. Z Kiszyniowa dla Miłych Czytelników relacjonowały Wandrusy🤭😉
Na koniec tradycyjnie zachęcam Was do aktywności na naszym kanale na YouTube, na fb i instagramie. Każda reakcja pod postami zwiększa nasze zasięgi i pozwala nam dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców. Nie zapomnijcie o nas podczas internetowych zakupów, wszystkie te okienka z reklamami, które wyświetlają się na naszych stronach (allegro, Booking, Obi, Lot, eSky, notino czy GetYourGuide) to bezpieczne linki afiliacyjne, możecie bezpiecznie w nie klikać i robić zakupy, wspieracie w ten sposób naszą podróżniczą działalność. Jest jeszcze coś nowego, last minute.com gdzie można wyłapać fajne oferty last minute i naprawdę sporo zaoszczędzić. Możecie też postawić nam kawę i nie tylko, z tego linku https://suppi.pl/wwwyoutubecom-c-inviawandrusy Jest też oczywiście patronite, bezpieczny link, gdzie mozecie zostać naszymi mecenasami i w ten sposób otrzymywać różne specjalne treści i bonusy. https://patronite.pl/InVia-Wandrusy Dziękujemy, że dotrwaliście do końca, do zobaczenia gdzieś w świecie i do zaś!
Zobacz również












































2 komentarze
Miglanc
Oj prziepiękna nieWINNA wycieczka😜, kiedyś piłem mołdawskie wino i było przepyszne🍷
In-Via
Racja, wycieczka była świetna, polecamy i pozdrawiamy♥️